Podróż lądem (Koleją Transsyberyjską) do Indochin (2005r): Białoruś - Rosja - Mongolia - Chiny - Laos - Tajlandia - Malezja - Singapur - Kambodża - Wietnam.
Robert Wasilewski i Kamila Grączewska
www.liberwig.republika.pl
Lądem do Singapuru - Kambodża dawniej i dziś, czyli nie od razu Angkor zbudowano



Liberwig2007-01-31 10:42:58
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.40 z 5.00. 5 głosów oddanych
komunistów z Vietcongu, a potem obalony przez amerykańskiego agenta, generała Lon Nola, błąkał się po Chinach zachęcając komunistów do aktywniejszych działań. Niestety Lon Nol nie potrafił utrzymać władzy w pogrążającym się coraz bardziej w anarchii kraju i Sichanouk na czele Zjednoczonego Frontu Kambodżańskiego powrócił na tron tylko po to, by oddać go w prezencie jednemu z największych psychopatów nowożytnej historii – wychowankowi skomunizowanej Sorbony Salothowi Sarowi, vel Pol Potowi.
O 14-tej jesteśmy na dworcu i dwoma motorami przysłanymi z hotelu OK! Guset House jedziemy w okolice Royal Palace. Pokój na antresoli, z oknem na... kuchnię, wysoki na jakieś 1,7m – problem w tym, że mam ponad 1.8m. Przyda mi się trochę pozycji pokutnej... Grunt, że jest czysty, z własną łazienką i setkami mrówek – 5$. Hotel leży w bocznej uliczce, po wyjściu na główną, jakieś 60 metrów na prawo jest spory supermarket, ceny do przełknięcia – puszka coli 0.3$, woda 1.5l – 0.35$, chleb od 0.5$.
23.07 SOBOTA
Z hotelu wynajęliśmy dwie motocykle na cały dzień (6$ każdy), kierowcy mają pokazać nam cztery dowolne miejsca w stolicy – wybraliśmy Killing Fields (pola śmierci), muzeum – więzienie Tuol Sleng, Wat Phnom i jakiś meczet.
Killing Fields leżą na peryferiach Phnom Penh, jakieś pół godziny jazdy, z czego ostatnie 10 minut przypomina ten kawałek od granicy, do Siem Reap. Wstęp kosztuje 2$, a przy wejściu rejestracja danych personalnych (imię i kraj z którego przybyłeś). Jak zwykle jestem trochę rozczarowany – spodziewałem się czegoś więcej. Jest to jeden z największych masowych grobów, które są pamiątkami po czasach reżimu Pol Pota, tymczasem tu stoi tylko niewielka wieżyczka (stupa) z kilkoma poziomami zebranych tu czaszek. Niewielka tablica pamiątkowa i tylko tyle, chociaż to miejsce jednej z największych kaźni
...
Cwaniactwo i głupota są ponadnarodowe, więc nie myślmy o klice wyłudzającej po 2 dolce jak o barwnym przykładzie zaradności w niedemokratycznym kraju.
Przez pierwsze dni w Maroku przepłacałem za taksówki kilkukrotnie i zawsze taksiarz żegnał mnie ironcznym uśmiechem (dalekim od szacunku). Musiałem dopiero jednego chwycić za bary, żeby zostać jego bratem (choć nie miał powodów, żeby się wystraszyć) :).
Nie miałeś kiedyś wrażenia, że "Dzień świra" to film o Tobie? Ja owszem :)
Pozdrawiam.
Gros, 2007-09-29 16:10:27
Pepe, 2007-08-03 01:56:04
nec, 2007-05-27 17:14:08
Ciekawe skad sie wziela ta wrogosc do autora i ten protekcjonalno-poufaly ton? Nie napisales nic o sobie, wiec ta "odwaga" w zaczepianiu Roberta wynika tylko z anonimowosci.
Grzegorz, 2007-05-24 20:52:10
Ca?y czas zaskakują mnie komentarze anonimowych pseudointelektualistów. Po co zabierasz g?os jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia?
Nie podoba się to nie czytaj i nie zaśmiecaj internetu swoimi refleksjami.
Magda, 2007-05-03 12:47:41
polpot, 2007-05-02 06:32:43
Zobacz zdjęcia:
Kambodża
Kambodża - wybierz obszar, który cię interesuje:










































dopiero co wróciłem z Tajlandii i Kambodży, w Polsce jestem dopiero od jakiegoś tygodnia. Niestety, ale nie zgadzam się z tym co napisał o Kambodży autor artykułu. To nieprawda że w Kambodży ludzie nie mówią po angielsku, ja nie miałem ŻADNYCH problemów z porozumieniem sie z miejscowymi. Ba, jedna dziewczynka, mniej więcej 13 letnia, którą spotkaliśmy w opisanych w artykule świątyniach potrafiła nawet co nieco po Polsku ! A jeszcze dziwniejsze jest to że zaczęła mówić do nas po Polsku, pomimo tego że nie wiedziała skąd jesteśmy. Co do świątyń, to nie prawda że bilety nie są kontrolowane, otóż SĄ, i według mnie nawet za często. Otóż bilet trzeba pokazywać nie tylko przy wjeździe ale i przed każdą świątynią.
wschód słońca - byłem, nie polecam... słońce wcale nie wyszło zza świątyni, a po prostu pokazało sie na niebie jak było już dosyć jasno i nie było to nic zachwycającego. co tam jeszcze było...
aha... jedzenie... autor zdecydowanie przesadza z krytyką, otóż jedzenie nie było takie złe jak to opisuje, a nawet dobre.
NIE ZGADZAM SIĘ Z WIELOMA RZECZAMI NAPISANYMI PRZEZ LIBERWIG-a, I UWAŻAM ŻE JEGO SPOJRZENIE NA KAMBODŻE JEST BARDZO SUBIEKTYWNE.
ZNAM JEDNĄ RODZINĘ, KTÓRA MA PODOBNE SPOJRZENIE NA TEN KRAJ JAK AUTOR... LUDZIE CI WYJEŻDŻAJĄ ZA GRANICE TYLKO ZE WZGLĘDU NA TO ŻE INNI WYJEŻDŻAJĄ.
JA KAMBODŻE POLECAM ! ALE TRZEBA PAMIĘTAĆ CO SIĘ TAM DZIAŁO PRZEZ OSTATNIE LATA !
Michał, 2008-02-07 15:15:23