Podróż lądem (Koleją Transsyberyjską) do Indochin (2005r): Białoruś - Rosja - Mongolia - Chiny - Laos - Tajlandia - Malezja - Singapur - Kambodża - Wietnam.
Robert Wasilewski i Kamila Grączewska
www.liberwig.republika.pl
Lądem do Singapuru - Kambodża dawniej i dziś, czyli nie od razu Angkor zbudowano



Liberwig2007-01-31 10:42:58
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.40 z 5.00. 5 głosów oddanych
a już na początku XXw. kilka z nich zostało oczyszczonych z roślin i częściowo odrestaurowanych. Podczas II wojny światowej (inwazja japońska) prace zostały wstrzymane i kiedy wreszcie ponownie przystąpiono do przywrócenia miastu dawnej świetności, rozpoczęła się inwazja komunizmu. Najgorsze, że podczas prac rozebrano doszczętnie część świątyń na czynniki pierwsze. Kamienne bloki opisywano i numerowano, aby później po oczyszczeniu terenu i poprawieniu wszystkich usterek złożyć je z powrotem. Niestety, objęcie władzy w Kambodży przez szajkę Pol Pota wypłoszyło archeologów i inżynierów, dokumentacja techniczna przepadła, a dodatkowo Czerwoni Khmerzy wykorzystujący ruiny jako składy amunicji dokonali sporych dewastacji i obecnie powrotne złożenie kamiennych "klocków" jest już niemożliwe.
Po wyjściu z Angkor Wat udaliśmy się do świątyni Bayon z XIIIw. ozdobionej setkami twarzy przedstawiających najprawdopodobniej fundatora króla Jayavarmana VII skrzyżowanego z Buddą, gdzie musieliśmy przepychać się przez setki japońskich turystów. Oczekiwanie aż miejsce się wyludni było bezsensowne, to przerób taśmowy, jedna wycieczka za drugą, a szkoda, bo miejsce jest wybitnie stworzone do przynajmniej chwilowego „zagubienia się”.
Potem świątynia „schodkowa” przypominająca aztecką piramidę – kompletnie zniszczona, pozbawiona jakichkolwiek detali, wrażenie robi tylko jej ogrom – w jaki sposób tysiąc lat temu zdołano wykonać taki projekt inżynieryjny.
Następna Ta Phrom (XIIIw), najlepsza zaraz po Bayon, z kikutem drzewa, które oplotło korzeniem część budowli. Tam udało nam się wyczekać moment, kiedy wszystkie wycieczki znikły w czeluściach lasu i przez chwilę byliśmy tam sami. Uciekając przed deszczem znaleźliśmy nieopodal jeszcze kilka pomniejszych ruin porośniętych drzewami. Nawet pomimo tego deszczu miałem straszną ochotę posiedzieć tam kilkanaście
...
Cwaniactwo i głupota są ponadnarodowe, więc nie myślmy o klice wyłudzającej po 2 dolce jak o barwnym przykładzie zaradności w niedemokratycznym kraju.
Przez pierwsze dni w Maroku przepłacałem za taksówki kilkukrotnie i zawsze taksiarz żegnał mnie ironcznym uśmiechem (dalekim od szacunku). Musiałem dopiero jednego chwycić za bary, żeby zostać jego bratem (choć nie miał powodów, żeby się wystraszyć) :).
Nie miałeś kiedyś wrażenia, że "Dzień świra" to film o Tobie? Ja owszem :)
Pozdrawiam.
Gros, 2007-09-29 16:10:27
Pepe, 2007-08-03 01:56:04
nec, 2007-05-27 17:14:08
Ciekawe skad sie wziela ta wrogosc do autora i ten protekcjonalno-poufaly ton? Nie napisales nic o sobie, wiec ta "odwaga" w zaczepianiu Roberta wynika tylko z anonimowosci.
Grzegorz, 2007-05-24 20:52:10
Ca?y czas zaskakują mnie komentarze anonimowych pseudointelektualistów. Po co zabierasz g?os jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia?
Nie podoba się to nie czytaj i nie zaśmiecaj internetu swoimi refleksjami.
Magda, 2007-05-03 12:47:41
polpot, 2007-05-02 06:32:43
Zobacz zdjęcia:
Kambodża
Kambodża - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























dopiero co wróciłem z Tajlandii i Kambodży, w Polsce jestem dopiero od jakiegoś tygodnia. Niestety, ale nie zgadzam się z tym co napisał o Kambodży autor artykułu. To nieprawda że w Kambodży ludzie nie mówią po angielsku, ja nie miałem ŻADNYCH problemów z porozumieniem sie z miejscowymi. Ba, jedna dziewczynka, mniej więcej 13 letnia, którą spotkaliśmy w opisanych w artykule świątyniach potrafiła nawet co nieco po Polsku ! A jeszcze dziwniejsze jest to że zaczęła mówić do nas po Polsku, pomimo tego że nie wiedziała skąd jesteśmy. Co do świątyń, to nie prawda że bilety nie są kontrolowane, otóż SĄ, i według mnie nawet za często. Otóż bilet trzeba pokazywać nie tylko przy wjeździe ale i przed każdą świątynią.
wschód słońca - byłem, nie polecam... słońce wcale nie wyszło zza świątyni, a po prostu pokazało sie na niebie jak było już dosyć jasno i nie było to nic zachwycającego. co tam jeszcze było...
aha... jedzenie... autor zdecydowanie przesadza z krytyką, otóż jedzenie nie było takie złe jak to opisuje, a nawet dobre.
NIE ZGADZAM SIĘ Z WIELOMA RZECZAMI NAPISANYMI PRZEZ LIBERWIG-a, I UWAŻAM ŻE JEGO SPOJRZENIE NA KAMBODŻE JEST BARDZO SUBIEKTYWNE.
ZNAM JEDNĄ RODZINĘ, KTÓRA MA PODOBNE SPOJRZENIE NA TEN KRAJ JAK AUTOR... LUDZIE CI WYJEŻDŻAJĄ ZA GRANICE TYLKO ZE WZGLĘDU NA TO ŻE INNI WYJEŻDŻAJĄ.
JA KAMBODŻE POLECAM ! ALE TRZEBA PAMIĘTAĆ CO SIĘ TAM DZIAŁO PRZEZ OSTATNIE LATA !
Michał, 2008-02-07 15:15:23