Podróż lądem (Koleją Transsyberyjską) do Indochin (2005r): Białoruś - Rosja - Mongolia - Chiny - Laos - Tajlandia - Malezja - Singapur - Kambodża - Wietnam.
Robert Wasilewski i Kamila Grączewska
www.liberwig.republika.pl
Lądem do Singapuru - Kambodża dawniej i dziś, czyli nie od razu Angkor zbudowano



Liberwig2007-01-31 10:42:58
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.40 z 5.00. 5 głosów oddanych
nocy przez hotel będą przewalać się hordy takich krzewicieli kultury, to czarno to widzę.
Kilka minut po 7-mej z rikszarzem z naszego hotelu pojechaliśmy do Angkoru. Trasa za 10$ (po 5 od łebka) + bilety po 20$ obejmowała pięć obiektów. Angkor został założony przez króla Khmerów Jayavarmana II (jako stolica państwa) około 800r. czyli stosunkowo późno w porównaniu do wielkich metropolii antycznego świata śródziemnomorskiego. Miasto może jednak zaimponować swoim rozmachem - w czasach świetności mieszkało tu ponad milion ludzi, na powierzchni ok. 100km/kw. Nie należy mylić całego kompleksu miejskiego Angkor (w tłumaczeniu "stolica") z Angkor Wat (świątynią) zbudowaną w połowie XIIw. przez króla Suryavarmana II i poświęconą hinduskiemu bogowi Wishnu. Na przełomie XII i XIII w. król Jayavarman VII na gruzach zniszczonego przez Czamów (lud pochodzący z południowego Wietnamu) Angkoru, wzniósł nową stolicę Angkor Thom, otoczoną murami 3/8 km, z główną świątynią Bayon. Król ten nazywany był ostatnim wielkim budowniczym Angkoru - za jego panowania wybudowano jeszcze kilka innych świątyń, między innymi Ta Phrom, zaś buddyzm stał się religią państwową. Wyjaśnia to religijno - architektoniczny mętlik panujący w świątyniach Angkoru, gdzie buddyzm przeplata się z wcześniejszym hinduizmem.
Stolica Khmerów była kilkakrotnie oblegana i częściowo niszczona przez armie sąsiedniego Syjamu. Około roku 1430 po ostatecznym podboju dokonanym przez Syjam, miasto zostało z niewiadomych przyczyn opuszczone (naukowcy jak dotąd nie potrafią odgadnąć przyczyny - epidemia, susza, zanieczyszczenie wody?), a stolica khmerskiego królestwa została przeniesiona do Phnom Penh. Zapomniane i ukryte w dżungli miasto przez setki lat popadało w ruinę - agresywne rośliny wdzierały się każdą szczelinę oplatając kamienne ściany. Odkrył je dopiero w 1860r. francuski podróżnik Henry Mahout,
...
Cwaniactwo i głupota są ponadnarodowe, więc nie myślmy o klice wyłudzającej po 2 dolce jak o barwnym przykładzie zaradności w niedemokratycznym kraju.
Przez pierwsze dni w Maroku przepłacałem za taksówki kilkukrotnie i zawsze taksiarz żegnał mnie ironcznym uśmiechem (dalekim od szacunku). Musiałem dopiero jednego chwycić za bary, żeby zostać jego bratem (choć nie miał powodów, żeby się wystraszyć) :).
Nie miałeś kiedyś wrażenia, że "Dzień świra" to film o Tobie? Ja owszem :)
Pozdrawiam.
Gros, 2007-09-29 16:10:27
Pepe, 2007-08-03 01:56:04
nec, 2007-05-27 17:14:08
Ciekawe skad sie wziela ta wrogosc do autora i ten protekcjonalno-poufaly ton? Nie napisales nic o sobie, wiec ta "odwaga" w zaczepianiu Roberta wynika tylko z anonimowosci.
Grzegorz, 2007-05-24 20:52:10
Ca?y czas zaskakują mnie komentarze anonimowych pseudointelektualistów. Po co zabierasz g?os jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia?
Nie podoba się to nie czytaj i nie zaśmiecaj internetu swoimi refleksjami.
Magda, 2007-05-03 12:47:41
polpot, 2007-05-02 06:32:43
Zobacz zdjęcia:
Kambodża
Kambodża - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























dopiero co wróciłem z Tajlandii i Kambodży, w Polsce jestem dopiero od jakiegoś tygodnia. Niestety, ale nie zgadzam się z tym co napisał o Kambodży autor artykułu. To nieprawda że w Kambodży ludzie nie mówią po angielsku, ja nie miałem ŻADNYCH problemów z porozumieniem sie z miejscowymi. Ba, jedna dziewczynka, mniej więcej 13 letnia, którą spotkaliśmy w opisanych w artykule świątyniach potrafiła nawet co nieco po Polsku ! A jeszcze dziwniejsze jest to że zaczęła mówić do nas po Polsku, pomimo tego że nie wiedziała skąd jesteśmy. Co do świątyń, to nie prawda że bilety nie są kontrolowane, otóż SĄ, i według mnie nawet za często. Otóż bilet trzeba pokazywać nie tylko przy wjeździe ale i przed każdą świątynią.
wschód słońca - byłem, nie polecam... słońce wcale nie wyszło zza świątyni, a po prostu pokazało sie na niebie jak było już dosyć jasno i nie było to nic zachwycającego. co tam jeszcze było...
aha... jedzenie... autor zdecydowanie przesadza z krytyką, otóż jedzenie nie było takie złe jak to opisuje, a nawet dobre.
NIE ZGADZAM SIĘ Z WIELOMA RZECZAMI NAPISANYMI PRZEZ LIBERWIG-a, I UWAŻAM ŻE JEGO SPOJRZENIE NA KAMBODŻE JEST BARDZO SUBIEKTYWNE.
ZNAM JEDNĄ RODZINĘ, KTÓRA MA PODOBNE SPOJRZENIE NA TEN KRAJ JAK AUTOR... LUDZIE CI WYJEŻDŻAJĄ ZA GRANICE TYLKO ZE WZGLĘDU NA TO ŻE INNI WYJEŻDŻAJĄ.
JA KAMBODŻE POLECAM ! ALE TRZEBA PAMIĘTAĆ CO SIĘ TAM DZIAŁO PRZEZ OSTATNIE LATA !
Michał, 2008-02-07 15:15:23