Podróż lądem (Koleją Transsyberyjską) do Indochin (2005r): Białoruś - Rosja - Mongolia - Chiny - Laos - Tajlandia - Malezja - Singapur - Kambodża - Wietnam.
Robert Wasilewski i Kamila Grączewska
www.liberwig.republika.pl
Lądem do Singapuru - Kambodża dawniej i dziś, czyli nie od razu Angkor zbudowano



Liberwig2007-01-31 10:42:58
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.40 z 5.00. 5 głosów oddanych
ludzkimi, a oślimi i czy ze swoimi rzeczami też postępuje w podobny sposób. Zrobił minę z gatunku „spotkamy się w ciemnej uliczce koleś”, ale tylko schował się obrażony do samochodu. Bałwan. Najpierw zachęcał nas do wymiany pieniędzy w tej mafijnej spelunie, teraz nie umie uszanować cudzej własności.
20.07 ŚRODA
Pobudka o 11-tej. Hotel nazywa się Pagn Gna Angkor – spore, w miarę czyste pokoje z łazienkami (zimna woda) – dla nas tylko po 4$. Myślałem, że po tej wczorajszej awanturze pod furgonetką zaśpiewają nam dwa razy drożej, a tu okazało się, że od innych rzeczywiście brali więcej. Holendrzy z którymi jechaliśmy zapłacili 6$ za taki sam pokój. Być może właściciel chciał nas trochę udobruchać i wynagrodzić te zniszczenia, chociaż mógł przypuszczać, że po północy nie będziemy błądzić po obcym mieście z nieoświetlonymi ulicami szukając innego.
Wyszliśmy na spacer po miasteczku – droga nędza, chyba tak to można określić. Za to wszędzie coś budują, nawet solidnie, a niekiedy nawet bardzo elegancko, ale wszystko to stoi przy brudnych, zapuszczonych i piaszczystych ulicach. Regularnych sklepów z podanymi cenami niewiele, a na ulicznych kramach cena dla białego X3. Ale nawet w normalnym sklepie też niezbyt tanio – nieduży chleb 1$, mały słoik dżemu 1.5$, puszka coli 0.5$, 1.5l wody – 0.6$. Podaję ceny w dolarach, bo tak są oznaczone na półkach, przyjmują też riele po kursie 4000. Nieopodal jest duży targ, gdzie kupujemy owoce. Oczywiście miejscowi nie znają ani słowa po angielsku, więc targowanie na migi. Jest w tym coś niesamowitego, zaobserwowaliśmy to zresztą już wcześniej w Chinach, Laosie, Tajlandii, czy Malezji – otóż w przypadku bariery języka jedynym dostępnym i najbardziej logicznym sposobem zapytania o cenę, jest wzięcie czegoś do ręki i zrobienie „pytającej” miny. Z uwagi na to, że w sklepach,
...
Cwaniactwo i głupota są ponadnarodowe, więc nie myślmy o klice wyłudzającej po 2 dolce jak o barwnym przykładzie zaradności w niedemokratycznym kraju.
Przez pierwsze dni w Maroku przepłacałem za taksówki kilkukrotnie i zawsze taksiarz żegnał mnie ironcznym uśmiechem (dalekim od szacunku). Musiałem dopiero jednego chwycić za bary, żeby zostać jego bratem (choć nie miał powodów, żeby się wystraszyć) :).
Nie miałeś kiedyś wrażenia, że "Dzień świra" to film o Tobie? Ja owszem :)
Pozdrawiam.
Gros, 2007-09-29 16:10:27
Pepe, 2007-08-03 01:56:04
nec, 2007-05-27 17:14:08
Ciekawe skad sie wziela ta wrogosc do autora i ten protekcjonalno-poufaly ton? Nie napisales nic o sobie, wiec ta "odwaga" w zaczepianiu Roberta wynika tylko z anonimowosci.
Grzegorz, 2007-05-24 20:52:10
Ca?y czas zaskakują mnie komentarze anonimowych pseudointelektualistów. Po co zabierasz g?os jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia?
Nie podoba się to nie czytaj i nie zaśmiecaj internetu swoimi refleksjami.
Magda, 2007-05-03 12:47:41
polpot, 2007-05-02 06:32:43
Zobacz zdjęcia:
Kambodża
Kambodża - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























dopiero co wróciłem z Tajlandii i Kambodży, w Polsce jestem dopiero od jakiegoś tygodnia. Niestety, ale nie zgadzam się z tym co napisał o Kambodży autor artykułu. To nieprawda że w Kambodży ludzie nie mówią po angielsku, ja nie miałem ŻADNYCH problemów z porozumieniem sie z miejscowymi. Ba, jedna dziewczynka, mniej więcej 13 letnia, którą spotkaliśmy w opisanych w artykule świątyniach potrafiła nawet co nieco po Polsku ! A jeszcze dziwniejsze jest to że zaczęła mówić do nas po Polsku, pomimo tego że nie wiedziała skąd jesteśmy. Co do świątyń, to nie prawda że bilety nie są kontrolowane, otóż SĄ, i według mnie nawet za często. Otóż bilet trzeba pokazywać nie tylko przy wjeździe ale i przed każdą świątynią.
wschód słońca - byłem, nie polecam... słońce wcale nie wyszło zza świątyni, a po prostu pokazało sie na niebie jak było już dosyć jasno i nie było to nic zachwycającego. co tam jeszcze było...
aha... jedzenie... autor zdecydowanie przesadza z krytyką, otóż jedzenie nie było takie złe jak to opisuje, a nawet dobre.
NIE ZGADZAM SIĘ Z WIELOMA RZECZAMI NAPISANYMI PRZEZ LIBERWIG-a, I UWAŻAM ŻE JEGO SPOJRZENIE NA KAMBODŻE JEST BARDZO SUBIEKTYWNE.
ZNAM JEDNĄ RODZINĘ, KTÓRA MA PODOBNE SPOJRZENIE NA TEN KRAJ JAK AUTOR... LUDZIE CI WYJEŻDŻAJĄ ZA GRANICE TYLKO ZE WZGLĘDU NA TO ŻE INNI WYJEŻDŻAJĄ.
JA KAMBODŻE POLECAM ! ALE TRZEBA PAMIĘTAĆ CO SIĘ TAM DZIAŁO PRZEZ OSTATNIE LATA !
Michał, 2008-02-07 15:15:23