Podróż lądem (Koleją Transsyberyjską) do Indochin (2005r): Białoruś - Rosja - Mongolia - Chiny - Laos - Tajlandia - Malezja - Singapur - Kambodża - Wietnam.
Robert Wasilewski i Kamila Grączewska
www.liberwig.republika.pl
Lądem do Singapuru - Kambodża dawniej i dziś, czyli nie od razu Angkor zbudowano



Liberwig2007-01-31 10:42:58
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.40 z 5.00. 5 głosów oddanych
radośnie za ręce i pojednajmy się – mordercy z ofiarami, dupa z batem, doprowadzeni do nędzy i upodleni z obecnymi „biznesmenami” zawdzięczającymi majątki swoim zbrodniom i rabunkom, a wszystkie jagnięta niech zasną spokojnie w objęciach swoich wilków... Tffu, co za szambo i pomyśleć, że nawet za 20-30 lat ten cały syf podmieciony pod dywan nadal będzie cuchnął. My możemy i nie chcemy tego posprzątać – uczył Marcin Marcina i przyganiał kocioł garnkowi...
Godzinę później jesteśmy w Tuol Slang – jednym z największych i najważniejszych więzień śledczych. Przewinęło się tu kilkanaście tysięcy ludzi – „wrogowie ludu”, ale też i funkcjonariusze reżimu, którzy popadli w niełaskę (w myśl zasady, że rewolucja pożera własne dzieci). Kiedy Wietnamczycy tu wkroczyli, zastali setki zmasakrowanych ciał. W prawie każdej celi na pryczach leżeli ludzie zatłuczeni tępymi lub ostrymi narzędziami – łomami, szpadlami. Jedynymi pamiątkami są te łóżka i zdjęcia z tamtego okresu. Te robione przez dokumentalistów i te z archiwów reżimu – zdjęcia ewidencyjne wszystkich tu więzionych. Jedno ze zdjęć ewidencyjnych przedstawia kilkuletniego chłopca, metkę z numerem więziennym ma przypiętą agrafką bezpośrednio do ciała na torsie. Większość z nich ma smutne i ponure miny ludzi świadomych okrutnego losu, jaki ich czeka. Niektórzy jednak uśmiechają się, jakby pozowali do rodzinnego albumu. Jest tu z nami ten przewodnik poznany na polach śmierci, nie potrafi tego wytłumaczyć. Nie rozumieli swojego położenia? Niemożliwe. A może... Nie... Chyba jednak nie, raczej nie zadawaliby sobie trudu, aby marnować klisze na fabrykowanie dokumentacji ewentualnych konfidentów.
Więźniów było tak dużo, że nie wszyscy mieli swoje cele, leżeli więc na podłodze przykuci za kostki stalowymi klamrami do długich prętów, ściśnięci jeden przy drugim. Najpopularniejszą torturą oprócz
...
Cwaniactwo i głupota są ponadnarodowe, więc nie myślmy o klice wyłudzającej po 2 dolce jak o barwnym przykładzie zaradności w niedemokratycznym kraju.
Przez pierwsze dni w Maroku przepłacałem za taksówki kilkukrotnie i zawsze taksiarz żegnał mnie ironcznym uśmiechem (dalekim od szacunku). Musiałem dopiero jednego chwycić za bary, żeby zostać jego bratem (choć nie miał powodów, żeby się wystraszyć) :).
Nie miałeś kiedyś wrażenia, że "Dzień świra" to film o Tobie? Ja owszem :)
Pozdrawiam.
Gros, 2007-09-29 16:10:27
Pepe, 2007-08-03 01:56:04
nec, 2007-05-27 17:14:08
Ciekawe skad sie wziela ta wrogosc do autora i ten protekcjonalno-poufaly ton? Nie napisales nic o sobie, wiec ta "odwaga" w zaczepianiu Roberta wynika tylko z anonimowosci.
Grzegorz, 2007-05-24 20:52:10
Ca?y czas zaskakują mnie komentarze anonimowych pseudointelektualistów. Po co zabierasz g?os jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia?
Nie podoba się to nie czytaj i nie zaśmiecaj internetu swoimi refleksjami.
Magda, 2007-05-03 12:47:41
polpot, 2007-05-02 06:32:43
Zobacz zdjęcia:
Kambodża
Kambodża - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























dopiero co wróciłem z Tajlandii i Kambodży, w Polsce jestem dopiero od jakiegoś tygodnia. Niestety, ale nie zgadzam się z tym co napisał o Kambodży autor artykułu. To nieprawda że w Kambodży ludzie nie mówią po angielsku, ja nie miałem ŻADNYCH problemów z porozumieniem sie z miejscowymi. Ba, jedna dziewczynka, mniej więcej 13 letnia, którą spotkaliśmy w opisanych w artykule świątyniach potrafiła nawet co nieco po Polsku ! A jeszcze dziwniejsze jest to że zaczęła mówić do nas po Polsku, pomimo tego że nie wiedziała skąd jesteśmy. Co do świątyń, to nie prawda że bilety nie są kontrolowane, otóż SĄ, i według mnie nawet za często. Otóż bilet trzeba pokazywać nie tylko przy wjeździe ale i przed każdą świątynią.
wschód słońca - byłem, nie polecam... słońce wcale nie wyszło zza świątyni, a po prostu pokazało sie na niebie jak było już dosyć jasno i nie było to nic zachwycającego. co tam jeszcze było...
aha... jedzenie... autor zdecydowanie przesadza z krytyką, otóż jedzenie nie było takie złe jak to opisuje, a nawet dobre.
NIE ZGADZAM SIĘ Z WIELOMA RZECZAMI NAPISANYMI PRZEZ LIBERWIG-a, I UWAŻAM ŻE JEGO SPOJRZENIE NA KAMBODŻE JEST BARDZO SUBIEKTYWNE.
ZNAM JEDNĄ RODZINĘ, KTÓRA MA PODOBNE SPOJRZENIE NA TEN KRAJ JAK AUTOR... LUDZIE CI WYJEŻDŻAJĄ ZA GRANICE TYLKO ZE WZGLĘDU NA TO ŻE INNI WYJEŻDŻAJĄ.
JA KAMBODŻE POLECAM ! ALE TRZEBA PAMIĘTAĆ CO SIĘ TAM DZIAŁO PRZEZ OSTATNIE LATA !
Michał, 2008-02-07 15:15:23