• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28721
  • Porad: 18793
  • Postów: 115527
  • Tematów: 10544

Roztocze jesienią w 3 dni

szymek_sq Wyświetlono: 754 razy 2007-01-26 16:06:17
  Ocena:2.15 (155 głosów)


data: 6-8 października 2006
czas trwania: 3 dni
dystans: 285 km
koszt: pieniądze na jedzenie
uczestnicy: szymek, bartek

wstęp
Pomysł na wyjazd zrodził się, gdy doszły do mnie słuchy, że jest organizowany wyjazd rowerowy na roztocze na dwa dni [sobota-niedziela]. Wszystko działo się dość szybko, ponieważ informacje te uzyskałem 3 dni przed planowanym wyjazdem. Po kilku telefonach wiedziałem, co i jak.
Namówiłem kolegę, a raczej nie musiałem namawiać - od razu się zgodził, na dołączenie do wyjazdu, gdyż chiał wypróbować swój nowy sprzęt turystyczny i przeżyć ciekawą przygodę. Szybko doszliśmy do wniosku, że można by pojechać już w piątek, akurat oboje mieliśmy wolny dzień.
Mieliśmy do wyboru dojazd do bazy w Nieliszu w piątek wieczorem [byli już tam kajakarze] i następnie zrobienie jakieś pętli i niedzielny powrót do domu. Drugim rozwiązaniem było zabranie namiotu i jeden nocleg w bazie a drugi gdzieś w trenie. Wybraliśmy opcję drugą, która uległa dalszej modyfikacji już w trasie. Postanowiliśmy wykorzystać zapas czasowy i nie nocować w Nieliszu tyko dojechać do Zwierzyńca. Jak się okazało, po powrocie do domu, ominęła nas niezła imprez w interesującym gronie i miejscu.

dzień 1
Lublin – Ćmiłów – Chmiel – Majdan Policki – Bazar – Żółkiewka – Chłaniów – Sułów – Zwierzyniec

dystans: 133,56 km
czas jazdy: 7:09:46 h
AVG: 18,7 km/h

Wyruszaliśmy wcześnie by spokojnie przejechać zaplanowaną trasę. Dłuższy czas towarzyszyła nam gęsta mgła, ograniczająca widoczność do kilku metrów. Jednak to nie z powodu mgły a mojej nieuwagi nawigacyjnej przejechaliśmy już przed 10 kilka kilometrów więcej niż zamierzaliśmy. W pierwszych promieniach słonecznych, które przebiły się w końcu przez zamglone powietrze dojechaliśmy do Krzczonwskiego Parku Krajobrazowego. Od razu zwabiła nas tabliczka wskazująca na miejsce gdzie mieliśmy znaleźć pomnikowe drzewo. Prowadziła wprawdzie w przeciwnym kierunku niż ten, który wcześniej obraliśmy, ale tylko jeden kilometr. Drzewa nie znaleźliśmy za to Bratkowi przybyło kilka siniaków, które pozyskał na kociołbowej drodze. Nie zważając na te delikatne niedogodności, które nas spotkały ruszyliśmy dalej. Po kluczyliśmy trochę po Parku Krzczonowskim zahaczając o ‘Górę Szabałową’, ‘śmierdzące źródełko’ i źródełko w Walentynowie. Dalsza część tego dnia odbyła się całkowicie po mało ruchliwych drogach asfaltowych. Nie mogliśmy narzekać na brak stromych podjazdów, malowniczych widoków i ostrych zjazdów. Po południu dotarliśmy do Sulowa. Wczesny wyjazd dał nam szanse pokonania ponad 20 km więcej niż zaplanowaliśmy, którą wykorzystaliśmy, docierając do Zwierzyńca. Mieliśmy nocować nad zalewem w Rudce, jednak okolica okazała się trochę za bardzo zaludniona i ostatecznie po ekspresowym zwiedzeniu Zwierzynca i dokonania niezbędnych zakupów wylądowaliśmy nad Stawem Echo.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje

PolskaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju