• Relacji z podrózy: 17771
  • Zdjęć: 125939
  • Podróżników: 59915
  • Porad: 18827
  • Postów: 215453
  • Tematów: 91727

Dominikana - Odkrywanie wyspy

Marzena Wyświetlono: 12319 razy 2004-05-12 11:26:13
  Ocena:2.57 (300 głosów)


Kolorowe małe drewniane domki migały za oknem samochodu. Zieleń zadziwiała swą bujnością, a kwitnące krzewy różnorodnością barw.
Droga, pełna zakrętów, to wznosząca się, to spadająca w dolinę, nie była najlepsza, mimo to tryskałam humorem, bo znów odwiedziłam Dominikanę. Wraz z kilkoma Kanadyjczykami, Amerykanami i Anglikami jechałam na podbój wyspy.
Republika Dominikańska zajmująca wraz z Haiti wyspę Hispaniola kojarzy się przede wszystkim z pięknymi białymi plażami, palmami, hotelami z programem "wszystko w cenie" i błogim leniuchowaniem. Tymczasem kraj ten ma dużo więcej do zaoferowania, o czym przekonałam się podczas kilku wypraw w głąb wyspy.

Z obu stron drogi mijamy zielone pola trzciny cukrowej. Rośliny tworzą nie kończące się lasy. Wytwarza się z nich cukier, choć produkcja z roku na rok staje się coraz mniej opłacalna. Liśćmi pokrywa się dachy chat. Z trzciny robi się także narodowy trunek - rum, który pija się tu, w zależności od zawartości alkoholu, albo sam, albo z dodatkiem coca coli czy innych napojów. Niekiedy z gąszczu wyłaniają się mężczyźni o ciemnej karnacji. Okazuje się, że najwięcej robotników wykonujących najcięższą pracę na plantacjach pochodzi z Haiti. Przybywają, najczęściej nielegalnie, z sąsiedniego kraju, by zarobić grosze, które pozwalają ich rodzinom pogrążonym w totalnej biedzie nie przymierać z głodu.

Mijamy małe wioski i miasteczka. Zabudowa wszędzie jest podobna: małe drewniane, kolorowe domki, które przypominają nieco nasze działkowe altany. Wokół nich mikroskopijne podwórka, po których spacerują kury i świnie. Niektóre z posesji, mimo biedy, wyglądają bardzo schludnie. Porastają je kolorowe krzewy bugenwilii, ogromne krotony, fikusy, szeflery, ale przede wszystkim bananowce i palmy. Inne chaty wyglądają tak, jakby za chwilę, przy byle podmuchu wiatru, słabo połączone deski miały się rozlecieć. Przez dziury pomiędzy deskami można dostrzec wnętrza, w których oprócz prymitywnych legowisk nie ma dosłownie nic. Chaty bardziej zadbane mają niewielkie werandy, których obowiązkowym wyposażeniem są fotele bujane. Wieczorami zasiadają tu całe rodziny ze szklaneczkami rumu, by nacieszyć się nieco chłodniejszym nocnym powietrzem.

Z Puerta Plata położonego na północy wyspy udajemy się do drugiego co do wielkości miasta kraju Santiago. Aby tam dotrzeć, pokonujemy jedno z czterech pasm górskich - Cordillera Septentrional. Jego najwyższy szczyt ma prawie 1250 m n.p.m. Drogi stają się wąskie i kręte, niektórym pasażerom busika robi się niedobrze. Trzeba na chwilę zatrzymać pojazd. Z wysokiego wzgórza roztacza się wspaniały widok na zieloną dolinę, którą płynie jedna z największych dominikańskich rzek Rio Yagua del Norte.

Docieramy do Santiago z ulgą przyjmując dobrą, szeroką, równą trasę. Bliżej centrum nie spotyka się już kolorowych drewnianych, charakterystycznych dla Dominikany domów.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

REKLAMA


DominikanaWybierz obszar który Cię interesuje

DominikanaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju