Wyspa narodów - Mauritius
Marzena Wyświetlono: 2784 razy 2004-05-12 11:24:14![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.62 (45 głosów) |
Mauritius, maleńka wyspa na Oceanie Indyjskim, oddalona od wschodnich wybrzeży Afryki o 3 tys. km, znana była Arabom już w X w. Później przypływali tu piraci pokonujący zręcznie rafy koralowe i ukrywający się przed pościgiem w zacisznych zatoczkach laguny. Swoje skarby chowali blisko brzegu bezludnej wyspy, gdzie, jak głosi legenda, spoczywają do dziś.
Głównym atutem ściągającym turystów na Mauritius jest, poza cudownymi lagunami i słonecznymi plażami, nadzwyczajna różnorodność etniczna i kulturowa jego mieszkańców. Każda z grup przybywających przez wieki na wyspę z Europy, Afryki, Azji i Madagaskaru przywoziła swoje zwyczaje, języki i wyznania, które utrzymują się do dziś. Wszystkie te grupy stapiają się jednak w ramach wspólnej tożsamości, której głównymi wyznacznikami są: język kreolski, literatura oraz narodowy taniec Sega.
Ozdobieni powitalnymi kwiatowymi naszyjnikami wychodzimy z hali lotniska i stajemy oniemiali. Przed nami tłumy muzułmanów w tradycyjnych strojach - kobiety, mężczyźni, dzieci. - Patrzcie, jak wita nas Mauritius - zażartował ktoś. Nie na nas jednak czekano lecz na bliskich powracających z pielgrzymki do Mekki. Dzięki temu już w pierwszych chwilach pobytu na wyspie zetknęliśmy się z drugą co do liczebności grupą religijną zamieszkującą Mauritius. Uśmiechem reagują na nasze “strzelające” aparaty fonograficzne, chętnie pozują do zdjęć - co w krajach arabskich byłoby nie do pomyślenia.
Muzułmanie przybyli na Mauritius z Indii, Madagaskaru, Bliskiego Wschodu i Europy. Ich meczety to niekiedy już zabytki architektury. Najstarszy, liczący ponad 100 lat został wybudowany w całości z elementów przywiezionych z Bombaju.
Wyznawcy islamu świętują według swego kalendarza koniec Ramadanu oraz Moharram - święto upamiętniające męczeństwo Imana Husseina, wnuka proroka Mahometa. Dawniej był to dzień modlitw i skupienia, obecnie - popularny festyn zwany Yamseh. Głównym urokiem uroczystości jest “ghoon”, ogromna wieża z bambusa, pokryta kolorowymi papierami, u dołu ozdobiona uskrzydlonymi końmi. Pochód wędruje z nią po mieście napotykając umartwiających się i biczujących pątników. Niektórzy wbijają sobie na oczach widzów szable w brzuch, lub karają się w inny, równie brutalny sposób. Widowisko chętnie oglądane jest przez turystów, którzy na chwilę przeniesieni zostają do “krainy tysiąca i jednej nocy”.
Przed hotelem czeka nas następna niespodzianka. Na pagórkowatej rabacie napis z płatków kwiatów: “Witamy grupę polskich dziennikarzy”. Na jego tle piękne kreolki wykonują powitalny taniec Sega. Ubrane w szerokie kwieciste suknie poruszają biodrami w rytm wybijany przez towarzyszącą im “orkiestrę”. Tradycyjny zespół Segi składa się z bębna koziej skóry (przed grą moczy się go w wodzie), metalowego “trójkąta” oraz plastikowej butelki napełnionej drobnymi kamykami.
Segę tańczyli już w XVII wieku czarni niewolnicy przywiezieni przez Holendrów do pracy przy uprawach trzciny cukrowej z Madagaskaru i Mozambiku. To oni byli przodkami dzisiejszych kreolskich mieszkańców wyspy.
| Oceń relację |
MauritiusWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





















