Mauritius, maleńka wyspa na Oceanie Indyjskim, oddalona od wschodnich wybrzeży Afryki o 3 tys. km, znana była Arabom już w X w. Później przypływali tu piraci pokonujący zręcznie rafy koralowe i ukrywający się przed pościgiem w zacisznych zatoczkach laguny. Swoje skarby chowali blisko brzegu bezludnej wyspy, gdzie, jak głosi legenda, spoczywają do dziś.
Wyspa narodów - Mauritius

Marzena2004-05-12 11:24:14
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
brutalny sposób. Widowisko chętnie oglądane jest przez turystów, którzy na chwilę przeniesieni zostają do “krainy tysiąca i jednej nocy”.
Przed hotelem czeka nas następna niespodzianka. Na pagórkowatej rabacie napis z płatków kwiatów: “Witamy grupę polskich dziennikarzy”. Na jego tle piękne kreolki wykonują powitalny taniec Sega. Ubrane w szerokie kwieciste suknie poruszają biodrami w rytm wybijany przez towarzyszącą im “orkiestrę”. Tradycyjny zespół Segi składa się z bębna koziej skóry (przed grą moczy się go w wodzie), metalowego “trójkąta” oraz plastikowej butelki napełnionej drobnymi kamykami.
Segę tańczyli już w XVII wieku czarni niewolnicy przywiezieni przez Holendrów do pracy przy uprawach trzciny cukrowej z Madagaskaru i Mozambiku. To oni byli przodkami dzisiejszych kreolskich mieszkańców wyspy. Po ciężkiej pracy tańczono, by zapomnieć o tęsknocie za rodzinnym krajem, o niewolniczej niedoli, ale także po to, by cieszyć się ze słońca, życia, miłości. Segę można zobaczyć nie tylko na estradzie, tańczy się ją nadal na rodzinnych uroczystościach, towarzyskich spotkaniach itp. Stała się tańcem narodowym ukochanym przez wszystkie grupy etniczne i wyznaniowe.
Kreole to w większości chrześcijanie. Ich niebywały temperament widoczny jest także w kościołach. Mieliśmy okazję uczestniczyć w mszy św. w jednej z większych świątyń w Curpipie. Gdy wierni śpiewali, nogi same rwały się do tańca, a ręcedo klaskania. Rytm, ekspresja, z jaką wykonywano pieśni dla Matki Boskiej czy Jezusa, poruszały najtwardsze serca.
Po nabożeństwie wierni udają się do kawiarni, barów, ciastkarni. Tu królują Chińczycy. Jest ich na Mauritiusie kilkadziesiąt tysięcy, a zajmują się głównie handlem i gastronomią. Co roku przybywa też kilkanaście tysięcy Chinek do pracy w fabrykach tekstylnych. Pracują bez wytchnienia, nawet w niedzielę,
...
Zobacz zdjęcia:
Mauritius
Mauritius - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























