• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28721
  • Porad: 18793
  • Postów: 115527
  • Tematów: 10544

Tryptyk Himalajski - Cho Oyu - część V

moraw Wyświetlono: 98 razy 2007-01-24 14:05:46
  Ocena:2.48 (71 głosów)


CHO OYU 2006 - ZDĄŻYĆ PRZED SEZONEM
czyli mBank Lotto Tryptyk Himalajski część pierwsza

www.piotrmorawski.com

Powrót
Peter poszedł na lewo ode mnie i rozminęliśmy się. Widział mnie jak schodziłem i wołał. Ale przy wietrze, zamyśleniu i przestrzeni trudno usłyszeć. Chcialiśmy sobie razem zrobić zdjęcie, ale nie wyszło. Czekam na niego poniżej skalnej bariery, w miejscu całkowicie zasłoniętym od wiatru. Jest nadspodziewanie ciepło, jeśli nie przychodzą te mrożące podmuchy.

Do namiotu wracamy spokojnie, choć zmęczeni. Kilkanaście, kilkadziesiąt kroków i siadamy. Nie odzywamy się do siebie, bo nie ma po co. Jeszcze za dnia docieramy do namiotów, gdzie czeka na nas ciepła zupa i herbata. Pierwsza część wyprawy pod tytułem Tryptyk Himalajski dobiegła do końca.

W ostatniej chwili
Kiedy zwijamy dwójkę i powoli schodzimy na dół, pierwsze osoby idą do obozu drugiego. Trochę musiało się w jedynce pozmieniać podczas naszej nieobecności. I rzeczywiście. Już z daleka widać, że na skalnej grani stoi kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt namiotów, wokół których miota się kolorowy tłum.

Przed naszym namiotem Jagat (nasz kucharz i menedżer) wita nas z szerokim uśmiechem. Już zdążył odstąpić nasze miejsca jakimś innym wyprawom. Nie wnikamy za jaką cenę. Nad nami siedzi jakiś dwóch Hiszpanów i cierpliwie czeka, aż zwolinimy te miejca. Obok przechodzi dwóch trekersów w koszulach flanelowych i skórzanych, starych butach. Koreańczycy przychodzą z gratulacjami i prawie zadeptują nasze rzeczy. Wszędzie gwar i ruch.

Jak dobrze, że schodzimy na dół... Zdążyliśmy na wierzchołek w ostatniej chwili; nawet wolę nie myśleć, co tutaj się bedzie działo za kilka dni. Podczas naszego krótkiego pobytu przy namiotach jedynki, do obozu podchodzi ponad dwadzieścia osób! Jesteśmy jedynymi schodzącymi...

Sezon w pełni. Baza pełna wypraw. Będzie ponad 300 osób. A niech sobie teraz szturmują, dobrze że przybyli tak późno. Na tyle, że sami moglibyśmy zmierzyć się z Cho Oyu, zaznać trochę imtymności - tak gadamy wypijając kolejną kolejkę z Norwegami, którzy przyszli nas odwiedzić.

A tak naprawdę myślami jesteśmy gdzie indziej. Przy Annapurnie. Zaaklimatyzowaliśmy się, a teraz do Nepalu! Na nas główny cel...

Epilog
Dorjee nie robił nam żadnego kłopotu ze śmieciami, z jakami, z czymkolwiek. Pogratulował, zrobił herbaty i szybko przetransportował dalej. Opłata za jaki okazała się łapówką, wspomożeniem i opłatą za wszystko. Kto nie zapłacił miał potem problemy. Opuszczamy ten Tybet...

www.piotrmorawski.com

Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
ChinyWybierz obszar który Cię interesuje

ChinyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju