CHO OYU 2006 - ZDĄŻYĆ PRZED SEZONEM
czyli mBank Lotto Tryptyk Himalajski część pierwsza
Tryptyk Himalajski - Cho Oyu - część V


Piotr Morawski2007-01-24 14:05:46
Wyświetlono razy (ostatnio: )
www.piotrmorawski.com
Powrót
Peter poszedł na lewo ode mnie i rozminęliśmy się. Widział mnie jak schodziłem i wołał. Ale przy wietrze, zamyśleniu i przestrzeni trudno usłyszeć. Chcialiśmy sobie razem zrobić zdjęcie, ale nie wyszło. Czekam na niego poniżej skalnej bariery, w miejscu całkowicie zasłoniętym od wiatru. Jest nadspodziewanie ciepło, jeśli nie przychodzą te mrożące podmuchy.
Do namiotu wracamy spokojnie, choć zmęczeni. Kilkanaście, kilkadziesiąt kroków i siadamy. Nie odzywamy się do siebie, bo nie ma po co. Jeszcze za dnia docieramy do namiotów, gdzie czeka na nas ciepła zupa i herbata. Pierwsza część wyprawy pod tytułem Tryptyk Himalajski dobiegła do końca.
W ostatniej chwili
Kiedy zwijamy dwójkę i powoli schodzimy na dół, pierwsze osoby idą do obozu drugiego. Trochę musiało się w jedynce pozmieniać podczas naszej nieobecności. I rzeczywiście. Już z daleka widać, że na skalnej grani stoi kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt namiotów, wokół których miota się kolorowy tłum.
Przed naszym namiotem Jagat (nasz kucharz i menedżer) wita nas z szerokim uśmiechem. Już zdążył odstąpić nasze miejsca jakimś innym wyprawom. Nie wnikamy za jaką cenę. Nad nami siedzi jakiś dwóch Hiszpanów i cierpliwie czeka, aż zwolinimy te miejca. Obok przechodzi dwóch trekersów w koszulach flanelowych i skórzanych, starych butach. Koreańczycy przychodzą z gratulacjami i prawie zadeptują nasze rzeczy. Wszędzie gwar i ruch.
Jak dobrze, że schodzimy na dół... Zdążyliśmy na wierzchołek w ostatniej chwili; nawet wolę nie myśleć, co tutaj się bedzie działo za kilka dni. Podczas naszego krótkiego pobytu przy namiotach jedynki, do obozu podchodzi ponad dwadzieścia osób! Jesteśmy jedynymi schodzącymi...
Sezon w pełni. Baza pełna wypraw. Będzie ponad 300 osób. A niech sobie teraz szturmują, dobrze że przybyli tak późno. Na tyle, że sami moglibyśmy zmierzyć się z Cho Oyu, zaznać trochę imtymności - tak gadamy wypijając kolejną kolejkę z Norwegami, którzy przyszli nas odwiedzić.
A tak naprawdę myślami jesteśmy gdzie indziej. Przy Annapurnie. Zaaklimatyzowaliśmy się, a teraz do Nepalu! Na nas główny cel...
Epilog
Dorjee nie robił nam żadnego kłopotu ze śmieciami, z jakami, z czymkolwiek. Pogratulował, zrobił herbaty i szybko przetransportował dalej. Opłata za jaki okazała się łapówką, wspomożeniem i opłatą za wszystko. Kto nie zapłacił miał potem problemy. Opuszczamy ten Tybet...
www.piotrmorawski.com
Zobacz zdjęcia:
Chiny
Chiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















