• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28721
  • Porad: 18793
  • Postów: 115527
  • Tematów: 10544

Barbados – wyspa jak ze snu

Marzena Wyświetlono: 2589 razy 2004-05-12 11:12:15
  Ocena:2.24 (165 głosów)


Z głośników cicho sączy się delikatna muzyka. Wśród utworów rozpoznaję angielską wersję kolędy “Cicha noc” oraz inne świąteczne piosenki. Na choinkach skrzą się kolorowe Mikołaje, małpki w czerwonych czapkach, przepastne kolorowe buty na prezenty.
Zielone girlandy zdobią drzwi, lustra, ściany. Jest prawie jak w Polsce. Prawie, bo ludzie po ulicach chodzą w krótkich spodenkach i cienkich bluzkach, a temperatura powietrza znacznie przekracza 30 stopni C. Jestem na Barbadosie, niewielkiej wyspie na Karaibach.

W Krakowie na lotnisku żegnam się z zimnym, wilgotnym powietrzem. Po kilkunastu godzinach ląduję na Barbadosie, gdzie owiewa mnie prawdziwe tropikalne ciepło. Hotel Almond położony jest na przeciwległym do lotniska skraju wyspy. Jest już ciemno i nie wiem, gdzie szukać autobusów. Biorę taksówkę wcześniej ustalając z kierowcą cenę kursu. Taksówkarz zadaje standardowe pytania, “skąd jesteś” i “czy jesteś tu po raz pierwszy”?. Myślę, że odpowiedzi są mu obojętne. Mówi coś o parafii, do której jedziemy i milknie.

Parafia? Jaka parafia? Przecież jadę do luksusowego hotelu a nie do kościoła czy klasztoru... Zakłócam spokój czarnoskórego kierowcy i pytam, czy na pewno wie, dokąd ma mnie zawieźć. – Tak, do parafii świętego Piotra! – krzyczy przez muzykę, którą przed momentem mocno podgłośnił.

Okazuje się, że Barbados podzielony jest nie na powiaty czy gminy lecz dystrykty – parafie. Jest ich jedenaście – świętego Piotra, Andrzeja, Filipa, Jana itd. W adresach zazwyczaj nie podaje się nazwy miejscowości lecz właśnie nazwę parafii. Patrzę na dokumenty. Faktycznie przy hotelu Almond Beach Village nie ma ani miejscowości, ani ulicy lecz tylko St.Peter. Okazuje się, że to wystarcza. – Mamy dużo kościołów bo jesteśmy chrześcijanami – dopowiada taksówkarz. – Miejscowości są bardzo podobne więc najlepszym wyróżnikiem są właśnie centra kościelne – parafie, wokół których skupia się życie.

Ptasi koncert

Jest już całkiem ciemno. Na Barbadosie wieczór zapada około godziny 18. A widno robi się tuż po szóstej rano. Z taksówki niewiele widzę oprócz pięknie oświetlonych nowoczesnych stacji benzynowych czy centrów handlowych. Nagle samochód wjeżdża w drogę, przy której stoją rzędy palm przystrojonych świątecznymi lampionami. Wygląda to jak scenografia z pięknej baśni. Wejście do hotelu i cały hol tonie w choinkach, świecidełkach. W donicach ogromne krzewy dobrze u nas znanych gwiazd betlejemskich. Jest cudownie, choć nieco dziwnie. Bo nasze oczy nie przyzwyczajone są do widoku choinek, na tle których przechadzają się skąpo odziani ludzie...

Na drugi dzień budzę się o 4.30. To normalne, bowiem w Polsce jest już godzina 9.30., gdy dawno jestem już w pracy. Nie mogę doczekać się wschodu słońca, by zobaczyć moją hotelową wioskę. Wychodzę na taras i patrzę na jeszcze rozgwieżdżone niebo, wsłuchuję się w tropikalną noc. Do ogrodu zleciały się chyba wszystkie ptaki z okolicy, taki tu hałas. Gwizdy, kukania, świstania, gruchania słychać zewsząd.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Bogusia / 2008-02-28
    Z przyjemnoscia przeczytalam te opowiesc o pobycie na Barbados, tym bardziej, ze w marcu wybieram sie tam z mezem i dziecmi. Liczymy na podobne wrazenia jakich doznala Marzena!
BarbadosWybierz obszar który Cię interesuje

BarbadosChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju