Dziennik podróży lądem do Indii (2001r.) - trasa południowa: Ukraina, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Iran, Pakistan, Indie.
Robert Wasilewski
www.liberwig.republika.pl
Lądem do Indii - Made in Ataturk, czyli Turcja wita...



Liberwig2007-01-06 11:05:38
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 2.67 z 5.00. 3 głosów oddanych
„gospodarz” w ramach przeprosin za nieprzewidziane utrudnienia, zaproponował nam poczęstunek tureckimi rogalikami, po które wybiegł na kilka minut do sklepu. Wszystko to przestało mi się podobać. Wciskał nam jakiś kit, bez dwóch zdań.
Po powrocie wręczył nam po trzy rogale i zaczął wychwalać ich nadzwyczajne walory smakowe. Z reklamówki wyjął też trzy kartoniki z sokiem owocowym. Wzrokiem powiedziałem Magdzie, aby tego nie jadła, odpowiedziała mi w ten sam sposób, że nawet nie zamierzała. Tymczasem Turek rozłożył na stole reklamówkę z sokami i rogalikami i zaczął zabawiać nas rozmową. Sytuacja stawała się coraz bardziej niezręczna. Zdążyliśmy się dyskretnie pozbyć dwóch rogalików, pozostało jeszcze kilka, a Turek bez przerwy przypominał nam, że jesteśmy głodni. W końcu wzrokiem ustaliliśmy, że Magda będzie jadła, ja zaś powstrzymam się od konsumpcji, aby w razie czego panować nad sytuacją. Upłynęły dwie godziny „gadki – szmatki” podczas której Turek co chwila zapewniał nas, że jego matka gdziekolwiek nie wyszła, to na pewno zaraz wróci. Ponieważ Magda nie zdradzała oznak zatrucia, ostrożnymi kęsami pokonałem dwa rogaliki.
Rozmowa nie kleiła się coraz bardziej i w końcu po 11-tej, dałem Magdzie znak, że wystarczy tej komedii i zwijamy się stamtąd. Turek słysząc, że zamierzamy jechać do hotelu, poprosił nas o jeszcze trochę cierpliwości, ale jego głos nie zdradzał już takiego entuzjazmu, jak kilka godzin wcześniej. W końcu, z miną wyrażającą tak wielkie cierpienie z powodu naszego pożegnania, iż byłem prawie pewien, że zaraz umrze z rozpaczy, zaproponował nam przynajmniej odprowadzenie na przystanek autobusowy. Na miejscu szarpnął się na dwa bilety po ok. 0.5$ i już zza szyb autobusu zobaczyliśmy go po raz ostatni, machającego nam na pożegnanie ręką w taki sposób, jakby trzymał w niej chusteczkę nasiąkniętą łzami. Odetchnęliśmy z ulgą. Cały ten cyrk kosztował mnie 25$ (Magda oczywiście chciała oddać mi pieniądze, ale odmówiłem – tylko taki dżentelmeński gest mógł poprawić mi samoocenę – dać zrobić z siebie idiotę w taki sposób!), straciliśmy kilka godzin, w dodatku zacząłem odczuwać nieodpartą chęć, do pozostania sam na sam z naturą.
Zobacz zdjęcia:
Turcja
Turcja - wybierz obszar, który cię interesuje:















































