• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28721
  • Porad: 18793
  • Postów: 115527
  • Tematów: 10544

Lądem do Indii - Z Konstantynopola dalej na wschód

Liberwig Wyświetlono: 590 razy 2007-01-05 15:37:10
  Ocena:2.54 (81 głosów)


Dziennik podróży lądem do Indii (2001r.) - trasa południowa: Ukraina, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Iran, Pakistan, Indie.

Robert Wasilewski

www.liberwig.republika.pl

Magda była już kiedyś w Stambule, więc w porę zorientowała się gdzie powinniśmy wysiąść i po kilku minutach jej pamięć doprowadziła nas w okolice Błękitnego Meczetu. Rozpoczęło się poszukiwanie hotelu i drugie od czasu Bukareszt zgrzyty. Po tym fatalnym początku dnia, miałem zamiar zatrzymać się w miarę dobrych warunkach w dwójce z własnym prysznicem. Tymczasem Magda radziła zadowolić się łóżkami na sali i prysznicami w korytarzu. Nie jestem aż taki delikatny i rozpieszczony, ale po 60 godzinach jazdy, nie byłem w nastroju do dzielenia sali i prysznica z nieznajomymi, i zawracania sobie głowy tym, czy ktoś nie dobiera się do plecaków, kiedy nie ma nas na sali.
W Orient Youth Hotel recepcjonista poinformował nas, że singli, ani dwójek wolnych nie ma, a łóżko na sali lub na dachu kosztuje 2.5$ od osoby. Magda powiedziała, że jej to odpowiada, zdjęła plecak, wyciągnęła przybory do mycia i ubrania zamienne, i pozostawiwszy mnie z plecakami na korytarzu, znikła w łazience. Po kilkunastu minutach wyszła wyraźnie zadowolona. Nie miałem ochoty wybebeszać plecaka na środku korytarza i przebierać się naprzeciwko recepcji, perspektywa pozostawienia plecaka i torby z aparatem na ławce w korytarzu, też nie bardzo mi odpowiadała. Z trudem utrzymując wskaźnik temperatury na poziomie pomarańczowej kreski powiedziałem Magdzie, że zamierzam znaleźć lepszy nocleg, co też zrobiłem. Zatrzymałem się w hotelu „Belde” w Laleli, 6$ za bardzo czystą dwójkę, z trochę mniej czystą, ale za to własną łazienką.
Ciepły prysznic postawił mnie na nogi. Przestałem złościć się na Magdę i w różowych okularach poszliśmy zwiedzać miasto.
Niewiele miejsc na świecie ma tak bogatą przeszłość, choć miasto jest dosyć młode. Założył je ok. 600 r.p.n.e Grek Byzas i nazywało się wtedy Byzantion - to niewiarygodne, ale przez setki lat było zaledwie małą, peryferyjną osadą. Aż trudno uwierzyć, że tak strategiczne miejsce na styku dwóch kontynentów przez tyle wieków pozostawało niezauważane i lekceważone przez ówczesne ludy usiłujące zapanować nad zachodnią Anatolią, choć trzeba przyznać, że leżąca na południowym krańcu morza Marmara, w okolicach cieśniny Dardanele Troja była już od stuleci polityczną, militarną i gospodarczą potęgą, i to na niej skupiała się uwaga plemion greckich i licznych najeźdźców ze środkowej Azji, być może dlatego nikt nie zadał sobie wcześniej trudu pofatygowania się na północno - wschodni kraniec morza Marmara. Ten rejon docenili dopiero najeźdźcy z zachodu, kiedy to w 196 r.n.e. Byzantion stało się łupem Imperium Romanum, co zaowocowało przemianowaniem na Bisantium, a w 330r. cesarz Konstantyn Wielki przeniósł tu stolicę imperium i nadał miastu nazwę od swego imienia. Po rozpadzie imperium rzymskiego Konstantynopol był stolicą jego wschodniej części - Bizancjum.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
TurcjaWybierz obszar który Cię interesuje

TurcjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju