Dziennik podróży lądem do Indii (2001r.) - trasa południowa: Ukraina, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Iran, Pakistan, Indie.
Robert Wasilewski
www.liberwig.republika.pl
Lądem do Indii - Z Konstantynopola dalej na wschód



Liberwig2007-01-05 15:37:10
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
z nami rozmowę rozpaczliwie poszukując w pamięci angielskich słówek. Usiłował też zająć miejsce za nami mimo, że kierowca dosyć stanowczym ruchem wskazywał mu fotel z przodu autokaru. Zaczął nam opowiadać, że jego ojciec jest bardzo ważną figurą w irańskim wywiadzie i że pomoże nam załatwić wszystko, co tylko chcemy (chodziło o przedłużenie wizy Magdzie – miała tylko 5- dniową, ja 10.) Naturalnie zapraszał nas do domu, gdzieś daleko na północy kraju, na co my mając już doświadczenia z zaproszeniami, odpowiadaliśmy, że mamy za krótkie wizy. Jednak on dalej plótł swoje i bez przerwy dopytywał się o status cywilny Magdy, która nie mając ochoty na jego zaloty, przedstawiła się jako moja żona. Młodzieniec do tej pory traktujący mnie trochę lekceważąco (delikatnie spychał mnie z fotela, aby się przysunąć do Magdy i przerywał mi w połowie słowa, żeby tylko Magda coś do niego powiedziała) nabrał nagle respektu. W każdym razie na tyle, aby zejść mi z kolan i każdą próbę rozmowy z Magdą poprzedzić pytaniem mnie o zgodę. Od razu wydał mi się niesympatyczny i lekko stuknięty. Kiedy tylko kierowca lub któryś ze starszych pasażerów wskazywał mu jego fotel i upominał o powrót na miejsce, robił głupkowate miny i naśmiewał się za plecami. Zastanawiałem się, czy do mnie też robi takie głupie miny, kiedy się odwrócę, podczas gdy patrząc mi prosto w oczy, jego twarz przybierała wyraz wręcz pątniczej pokory. W końcu jednak miarka się przebrała, kierowca jak i inni pasażerowie (bądź co bądź, irański autobus, podobnie jak pokład statku, stanowi jakby terytorium Iranu) widząc jego niezdrowe zainteresowanie Magdą, siłą usunęli go zza naszych pleców i posadzili na miejscu. Nie wiem, czy jego krzyki były groźbami miotanymi w imieniu ojca na bardzo ważnym stanowisku w wywiadzie, jeżeli nawet, to kierowca najwyraźniej się nimi nie przejął i w końcu ruszyliśmy. Ponownie zaczęło lać. Dopiero, gdy wyjeżdżaliśmy ze Stambułu przekonałem się, jak wielkie jest to miasto. Minęliśmy dwa mosty i prawie godzinę kluczyliśmy ulicami zanim wjechaliśmy na autostradę. Przed nami najdłuższy odcinek podróży. Autokar jest komfortowy, poznaliśmy miłego Irańczyka (lekarza) z rodziną, jego półtoraroczny maluch raczkujący między fotelami po całym autobusie, to jak na razie jedyna atrakcja, na jaką możemy liczyć. Sama podróż raczej nudna, już po opuszczeniu Stambułu za oknami roztacza się krajobraz prawie księżycowy, bardzo rzadko nadarza się okazja do zaczepienia wzroku. No cóż, to autokar rejsowy, a nie turystyczno - widokowy, trzeba to będzie jakoś wytrzymać.
Strona: Â 1 Â 2 Â 3 Â 4 Â 5 Â [6]
Zobacz zdjęcia:
Turcja
Turcja - wybierz obszar, który cię interesuje:
















































