• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28721
  • Porad: 18793
  • Postów: 115527
  • Tematów: 10544

Ibani - łowcy głów

Marzena Wyświetlono: 477 razy 2004-05-12 11:10:03
  Ocena:2.86 (71 głosów)


Ludzkie czaszki oplecione siatkami z rotangu to najcenniejsze ozdoby "długich domów" Ibanów. Na dłoniach niektórych starszych mężczyzn widnieją wytatuowane kropki. Każdy znak to jedna ścięta głowa.
Zapytani o polowania na ludzi Ibani twierdzą, że od dawna tego nie robią. Jeśliby jednak spotkany w dżungli obcy okazał się nieprzyjazny i agresywny, dlaczegóż by nie skorzystać z okazji?

Ibani to największa grupa etniczna zamieszkująca malezyjski stan Sarawak na Borneo. Żyją w "długich domach" na palach ustawionych nad rzekami. "Długi dom" to jednocześnie wioska, w której mieszka kilkadziesiąt lub kilkaset osób. Powstaje jak budowla z klocków, do której w razie potrzeby dostawia się kolejny element. Ze wspólnego dla wszystkich korytarza wchodzi się do pomieszczeń zwanych "bilek" zajmowanych przez jedną rodzinę. Podwórko to szeroka i długa drewniana weranda, do której z dołu można się wspiąć po wyciosanych w jednym palu bardzo stromych schodach. Korytarz jest jednocześnie sypialnią mężczyzn. Kobiety i dzieci nocują w pokojach. W centralnym miejscu "długiego domu" znajduje się mieszkanie wodza wioski. Wyróżnia się ono ilością i jakością ozdób na zewnętrznej ścianie. Wśród nich są święte kamienie, zwierzęce zęby, paciorki, plecione kosze, kapelusze, dzidy, tarcze a także ludzkie czaszki w rotangowych siatkach.

"Tuai rumah" - wódz uchodzi za najmądrzejszego w wiosce. Stara się być również najsilniejszy i najsprawniejszy, wszak te cechy Ibani cenią najbardziej. Jest prawodawcą i sędzią obyczajów, arbitrem decydującym o terminach sadzenia i zbierania ryżu, główną wyrocznią i tłumaczem zjawisk przyrody. Wodza wyróżnia się także po śmierci. Ibani grzebani są na cmentarzu za wioską. Zwłoki "tuai rumah" złożone w drewnianej trumnie wynoszone są jak najdalej w dżunglę. Układając otwartą trumnę na wysokim postumencie oddaje się ciało leśnym duchom. Współplemieńcy wracają w miejsce ostatniego spoczynku wodza po wielu miesiącach. Zbierają rozrzucone kości i dopiero wtedy zakopują je na wspólnym cmentarzu.

Wódz pełni często także funkcję szamana. Ibani wciąż boją się szpitali i wolą polegać na rodzimych "medykach". Wierzą, że naturalna selekcja spowodowana jest wolą bogów - mają przetrwać najsilniejsi. Walczą z chorobami podpatrując naturę. Aby znaleźć lekarstwo wykorzystują na przykład ptaki prostoszpony. Kiedy pisklęta się wylęgną, jednemu lub dwóm łamią nóżki. Wierzą, że znalazłszy okaleczone małe, ich rodzice odszukują lecznicze zioła, które połykają, a następnie zwracają, żeby zrobić pisklętom opatrunek. Nóżki szybko się zrastają i goją, a lekarstwo zachowuje się we krwi piskląt. Później wystarczy już tylko wykraść je z gniazda i zalać w całości alkoholem. Uzyskana nalewka jest stosowana zarówno do użytku wewnętrznego jak i zewnętrznego szczególnie przy dolegliwościach reumatycznych. Szamani potrafią również sporządzać doskonałe trucizny z liści i korzeni roślin. "Ipoh" to najmocniejsza z nich. Zabija w ciągu trzech minut.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
MalezjaWybierz obszar który Cię interesuje

MalezjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju