Dziennik podróży lądem do Indii (2001r.) - trasa południowa: Ukraina, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Iran, Pakistan, Indie.
Robert Wasilewski
www.liberwig.republika.pl
Lądem do Indii - Persepolis



Liberwig2007-01-05 14:58:08
Wyświetlono razy (ostatnio: )
zarządzanych przez jego byłych generałów i nie byli oni już w stanie obronić się przed doskonale zorganizowaną armią rzymską.
Magda nabijała się z mojego zachwytu nad ruinami i twierdziła, że to nic specjalnego, ale ona widziała już piękniejsze i w lepszym stanie.
Około 10 - tej pożegnaliśmy Persepolis i załapaliśmy się na minibus do Sziraz - 400 tomanów. Stamtąd, Magda znów nie chciała słyszeć o zwiedzaniu tego miasta, pojechaliśmy do leżącego przy granicy pakistańskiej Zahedanu - 3350 tomanów. Niestety, oznaczało to ominięcie pięknej, zbudowanej z gliny cytadeli, a właściwie miasteczka - fortecy w Bam. Właściwie dlaczego ja jej ciągle ustępuję? Cały czas tłumaczy się krótką, bo pięciodniową wizą, ale gdyby tylko naprawdę chciała, to można by ją przedłużyć za grosze w każdym większym mieście, ale tu z kolei tłumaczy się brakiem miejsca w paszporcie. Pozostaje zawsze droga powrotna...
Bilety do Zahedanu były jak na irańskie ceny dosyć drogie, a jazda trwała dłużej, niż to by wynikało z pomiaru odległości odczytanego z mapy (wyjechaliśmy o 13.30 na miejscu byliśmy po 7.30 rano). Wszystko dlatego, że trasa wiedzie przez góry, poszarpane pomarańczowe skalno - piaskowe masywy, między którymi bardzo wąska droga wije się niezliczoną ilością 180 stopniowych zakrętów, gdzie każdy kilometr widziany na mapie oznacza ponad 5 kilometrów rzeczywistej jazdy.
Zahedan to miasto, które „pachnie” już Pakistanem. Zarówno stroje noszone przez ludzi, jak i „lepiankowa” architektura i panujący na żwirowych ulicach totalny chaos, bardziej kojarzą mi się Pakistanem, niż z tym co zobaczyłem w Iranie. Poszukując autobusu do Taftanu (granica z Pakistanem), poznaliśmy grupkę siedmiu Czechów. Część z nich jechała w góry Pakistanu, reszta podobnie jak my do Indii. Korzystając z tego, że było nas już dziewięciu, wynegocjowaliśmy lepszą cenę - 1000 tomanów.
Tej granicy bałem się bardziej niż poprzedniej, jako jedyny nie posiadałem bowiem wizy pakistańskiej. Przed wyjazdem, nasz konsul w Pakistanie (pan Piotr Opaliński, któremu niniejszym dziękuję) via internet zapewnił mnie, że zgodnie z najnowszym rozporządzeniem pakistańskiego MSZ, obywatele polscy nie potrzebują wizy. Zupełnie inaczej przedstawiał mi to pracownik ambasady pakistańskiej w Warszawie - bez wystawionej przez niech wizy nie mam się po co pokazywać na granicy. Z uwagi na oszczędność (min. 40$) zdecydowałem się zaufać konsulowi i dopiero teraz zbliżając się do jaskini lwa, zastanawiam się czy nie popełniłem błędu.
Zobacz zdjęcia:
Iran
Iran - wybierz obszar, który cię interesuje:















































