Dziennik podróży lądem do Indii (2001r.) - trasa południowa: Ukraina, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Iran, Pakistan, Indie.
Robert Wasilewski
www.liberwig.republika.pl
Lądem do Indii - Pakistan, czyli droga przez mękę...



Liberwig2007-01-05 14:24:27
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 1.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
wiatru przewodzony jest niczym prąd po całym ciele. Gorzej jest, kiedy pot wysycha, skóra swędzi i pozostaje tylko smród. Ostatni prysznic brałem w Isfahanie, ile to dni temu? Jaki dzień jest dzisiaj? Przestałem to kontrolować. Oby do wieczora.
Zatrzymaliśmy się w jakiejś małej osadzie koczowników, w sercu pustyni Beludżystan. Jest wieczór, kilka gołych żarówek rozświetla okolice namiotów, przed którymi siedzą mężczyźni popijając herbatę. Wokół parkuje kilka jedynych w swoim rodzaju ciężarówek, jakie można obejrzeć tylko w Pakistanie. Całe pokryte niezliczoną ilością elektrycznych lampek i innych podświetlanych gadżetów. Widząc moje zainteresowanie, kilku kierowców wskakuje do szoferek i po chwili samochody jeden po drugim rozbłyskują niczym choinki. Pytam jednego z kierowców, ile dodatkowych akumulatorów potrzeba aby urządzić takie widowisko, ale nie rozumie, o co mi chodzi.
Wróciłem do namiotów, gdzie pasażerowie raczyli się herbatą i przysmakami oferowanymi przez koczowników. Magda się obudziła (jak ona to robi, że ciągle śpi, potrafi spać w każdej pozycji, teraz budząc zgorszenie i niedowierzanie pozostałych pasażerów, po prostu rozłożyła śpiwór w przejściu między fotelami) i też wyszła przed autobus, oczywiście natychmiast otoczyła nas grupka Pakistańczyków. Chcąc się nacieszyć widokiem białej kobiety zaprosili nas na swój dywan, gdzie wlali w nas prawie cały czajnik herbaty z mlekiem. Pakistańczycy nie używają cukru w znanej nam postaci. Czasem któryś ma słodzik, ale na ogół biorą do ust nadziewany owocowy cukierek i ssąc go poprawiają smak herbaty.
Mieliśmy też okazję spróbować pakistańskiego chapati (chleba) prosto z pieca. Miejscowy piekarz kończył już swoje dzieło, ale specjalnie dla nas rozwałkował kilka placków i kilkoma dmuchnięciami podtrzymał żar w umieszczonym w podłodze piecu. Jego zwinne palce kilkanaście sekund żonglowały ciastem, następnie błyskawicznym ruchem wsunął rękę do pieca, przyklejając je do rozgrzanej ścianki (chyba sufitu). Po kilkudziesięciu sekundach jego ręka uzbrojona w małą drewnianą łopatkę wsunęła się do pieca, dokładnie w tym samym momencie, kiedy upieczony placek oderwał się od tafli...
Zobacz zdjęcia:
Pakistan
Pakistan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























