• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28721
  • Porad: 18793
  • Postów: 115527
  • Tematów: 10544

Lądem do Indii - Waranasi - pożegnanie...

Liberwig Wyświetlono: 1432 razy 2006-12-31 22:34:18
  Ocena:2.61 (82 głosów)


Dziennik podróży lądem do Indii (2001r.) - trasa południowa: Ukraina, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Iran, Pakistan, Indie.

Robert Wasilewski

www.liberwig.republika.pl

Długo nie pisałem. Jadę pociągiem do Kalkuty sam, bez Magdy. Rozdzieliliśmy się gdzieś w okolicy Sonauli (granica z Nepalem). Już w Delhi przypuszczałem, że to nastąpi.
W Waranasi spędziliśmy noc w hotelu „Top Ganges” nad samym brzegiem rzeki (150 Rs. dwójka z łazienką). Wzdłuż całego miasta do Gangesu prowadzą schody (ghaty) na których odbywają się ceremonie pogrzebowe. Po tych schodach Hindusi zanurzają się w wartki obecnie nurt Gangesu, na rytualne kąpiele. Z uwagi na porę monsunową poziom rzeki jest wyższy o dobre dwa metry i woda w kolorze kawy z mlekiem podmywa położone niżej domy. Przy brzegu, niedaleko miejsc gdzie odbywają się kremacje, owinięte w białe płótna i przystrojone girlandami z kwiatów ciała moczą się w rzece. Nie pomaga to zapewne w procesie spalania, ale to taki rytuał.
Pływaliśmy po Gangesie wynajętą łodzią, to naprawdę kosztuje trochę nerwów. Samo patrzenie na ludzi zanurzających się w tej najbrudniejszej chyba na świecie wodzie, myjących w niej zęby, pijących ją, przyprawia o ścisk żołądka. Na myśl, że moglibyśmy się wywrócić i wypaść za burtę dostawałem gęsiej skóry. Modliłem się, żeby nasz wioślarz dobrze znał geografię nabrzeża, woda stała przecież wyżej niż zwykle i wystarczył moment nieuwagi, aby zaryć w coś dnem łodzi blisko schodów. Kilka razy silny prąd znosił nas na środek rzeki nie pozwalając podpłynąć do brzegu, a potężne, jak na rozmiary naszej łodzi wiry, opływające wysunięte na kilkanaście metrów potężne filary elektrycznych krematoriów, rzucały nami, grożąc zderzeniem z dużą prędkością z jakąś ścianą lub kolejnym filarem. 
Domy klęczące nad Gangesem sprawiają przygnębiające wrażenie. Klęczące dlatego, że większość z nich to już kompletne rudery. Kiedyś w czasach swojej świetności były pewnie malowniczymi pałacykami nad rzeką, teraz czarne od sadzy, omszałe, straszą pustymi oczodołami po oknach. Na parterze, na ghatach, życie przeplata się ze śmiercią, ale piętra są puste i martwe. Takie przynajmniej sprawiają wrażenie, nie widać tam żadnego śladu życia, zresztą wyglądają tak ponuro i posępnie, że sama myśl o tym, że ktoś mógłby tam chociażby wejść trąci lekką perwersją. Niektóre z nich są pomalowane na krzykliwe kolory, być może tam, chociaż z zewnątrz tego nie widać, toczy się jeszcze życie, co wcale nie usuwa trupiego wrażenia. Przeciwnie, te poczerniałe i poszarzałe, zachowują jaki taki majestat i grozę, pomalowane wyglądają jak gołe czaszki w perukach, wypudrowane i wymalowane szminką.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
IndieWybierz obszar który Cię interesuje

IndieChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju