Fiat Cinquecento z Polski do Senegalu i z powrotem!
autopodroznicy.com Wyświetlono: 1738 razy 2006-12-24 18:05:10![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.93 (169 głosów) |
Krótka relacja z podróży Fiatem Cinquecento do Dakaru z 2006 roku. Wszelkie informacje na temat wszystkich naszych podróży i liczne galerie znajdziecie na www.autopodroznicy.com
Afryka - czarny ląd , Sahara, tropikalny klimat... tak ten kontynent kojarzony jest przez wielu z Nas. Nikt jednak Afryki nie kojarzy z Cinquecento... do momentu zetknięcia się z tą relacją.
Podróż przez Europę 3500 km, czyli przejazd przez pełne autostrad Niemcy, górzystą Francję, jeszcze nie zatłoczoną Hiszpanię do Algerciras, a stąd to już tylko prom do Ceuty (jedyne 246 Euro pod warunkiem, że kupi się bilet przed 16 czerwca). No i Afryka staje otworem.
Maroko jako „pierwszy rzut na taśmę” z całym bogactwem, kulturą i planem przyjęcia 10 mln turystów rocznie wprowadzonym przez młodego króla w życie przywitało nas przemiło. Fez, Meknes, Rabat, Casablanca i tu miłego pobytu nastąpił koniec.
A to za udziałem konsula Mauretanii w Casablance, który to najpierw zwodził nas w czasie z przyznaniem wizy a potem po prostu stwierdził, iż musi sprawdzić czy mamy akredytację w Ministerstwie bo jest przekonany, że jesteśmy dziennikarzami. I tak po 8 dniach „siedzenia jak na szpilkach”, nieprzyjemnych rozmowach dowiedzieliśmy się, że obywatele Europy Środkowej i Wschodniej powinni ubiegać się o wizę do Mauretanii w Moskwie. Kilka miesięcy temu w Mauretanii był przewrót, zmieniły się władze, a co za tym idzie przepisy.
- trzymaj mnie bo go za te wąsiory wyciągnę - mówiła Jola do mnie
- nie mógł o tym powiedzieć od razu tylko teraz po 8 dniach koczowania w mało atrakcyjnej i drogiej Casablance?!
Od tej pory konsul Mauretanii w Casablance uzyskał tytuł Wąsior.
Po kolejnych próbach z łaską wbito nam pieczątki umożliwiające wjazd na terytorium Mauretanii i pobyt na okres 30 dni.
W między czasie, bo co tu robić ponad tydzień przejechaliśmy Atlas Mały i Średni rozdając po drodze wszystkie słodycze. Imilczil w atlasie Średnim to wioska gdzie w sierpniu odbywa się festiwal małżeństw. Tam też poznaliśmy 2 Brytyjki zafascynowane Marokiem, które corocznie odwiedzają te tereny.
Kupując olej na stacji benzynowej podchodzi do nas mężczyzna i mówi: - „własnym oczom nie wierzę” - Cześć...
Zdziwieni byliśmy bardzo słysząc literacką polszczyznę z ust Marokańczyka. Studiował farmację w Łodzi. Gdyby nie śniada karnacja, ciemne włosy nigdy nie przypuszczalibyśmy nawet, że ten człowiek może znać język polski.
W drodze powrotnej chcieliśmy spotkać się z Younesem i jego rodziną. Zorganizował nawet „wieczorek zapoznawczy” ze znajomymi, jego żona jest Polką i jak powiedział to zaszczyt gościć Polaków w Maroko. Niestety z braku czasu nie spotkaliśmy się.
Nic straconego, to nasza pierwsza ale nie ostatnia wyprawa do Afryki.
... Ponoć tylko zimą wieje Harmatan na Zachodniej Saharze. Naszym zdaniem wieje cały rok.
| Oceń relację |

























Podobną trasę do Mali zrobiliśmy w tym roku polonezem,nasze wrażenia są podobne,z tym że my mali odbieramy lepiej niż Mauretanię
Pozdrawiam bardzo serdecznie Maariusz