Relacja z Wyprawy Fiatem Cinquecento do Dakaru 2006. Zawiera opisy odwiedzonych interesujących miejsc i liczne wskazówki.
Cinquecento do Dakaru 2006
Autopodroznicy.com2006-12-23 23:03:09
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 4 głosów oddanych
Nieład to nie odpowiednie słowo by opisać jaki tam bałagan panuje. To najbardziej skorumpowana granica jaką przyszło kiedykolwiek nam przekraczać. Jest to granica na rzece Senegal, a co za tym idzie konieczna jest przeprawa promowa. Mając już wbity wyjazd z Senegalu i dodatkowo pieczątki sekcji celnej czyli również wyjazd samochodu z terytorium Senegalu wydawałoby się, że tylko trzeba wjechać na prom, a jednak... Była godzina 17:52 wszyscy już wjechali na prom, zostaliśmy tylko my, pogranicznik zwraca się do nas:- 20 Euro
- za co? - spytaliśmy
- to czekajcie do jutra - padła odpowiedź. Wiedział, że nie mamy wyjścia - był to ostatni prom tego dnia.
Minuty upływały... o 17:55 mówi do mnie:
- weź paszporty, prawo jazdy, zieloną kartę i chodź za mną, a brat niech wjedzie samochodem na prom.
Jestem z tymi wszystkimi papierami u niego w baraku i widzę jak prom odpływa, chwytam nasze dokumenty i wybiegam. Prom się powoli oddala, przyspiesza... Ja z paszportami w ręku, dokumentami od samochodu podbiegam do brzegu rwącej rzeki i słyszę jak Dominik woła :
- skacz!!! Jola skacz!!!
- no skacz!!!
Czarnoskórzy celnicy widząc, że wchodzę do wody łapią mnie za ręce, szarpią, coś mówią, ja nie rozumiem, wyrywam się, skaczę do wody i ... stało się...
Wyrwa w dnie około 10 m głębokości, wpadam pod powierzchnię wody, ściskając dokumenty w dłoniach, wypływam. Płynę za promem, widzę Dominika - chce skakać mi na ratunek- trzymają go... ale widzę też dwie ogromne śruby napędowe promu i wiry.
Zawracam... Zostaję wyłowiona, ale widzę, że prawo jazdy (to nowe, laminowane) wyślizgnęło mi się z dłoni i unosi się na powierzchni wody, rzucam się znów do wody, tym razem by je wyłowić. Wszystko działo się tak szybko, pamiętam tylko, że ktoś złapał mnie za ręce i wyciągnął na brzeg. Podbiega pogranicznik, obejmuje ramionami odpychając szarpiących mnie ludzi. Pokazuje odpływającemu na promie Dominikowi, że nic mi nie jest, żeby się uspokoił. Myślę co robić?! Przecież po drugiej stronie rzeki jest Mauretania, a ja mam co prawda całe mokre ale wciąż ważne nasze paszporty i wszystkie dokumenty od samochodu, a Dominik jest już prawie na drugim brzegu. Zauważam pirogę - małą łódkę, pytam czy mógłby mnie ktoś nią przewieźć na druga stronę rzeki. Dopływamy, czeka na mnie celnik mauretański, wyrywa prawo jazdy, zieloną kartę i odchodzi. Podbiega Dominik, mówię mu, że ten gościu zabrał dokumenty. Biegnie za nim i słyszy:
- nie mam twoich dokumentów ale za 10 EUR pomogę Ci je znaleźć.
- masz zapłacić za łódź, która przywiozła Twoją siostrę, prom, którym Ty przypłynąłeś, dla mnie 10 EUR i na pewno dokumenty się znajdą.
Jeśli ktoś cierpi na niedobór emocji w życiu szczerze polecamy granicę w Rosso.
Od tego momentu to już tylko droga powrotna do domu.
Wyprawa Cinquecento do Kazachstanu z 2004 roku była ciężka technicznie. Wyprawa Cinquecento do Iranu, Pakistanu i Kaszmiru z 2005 była ciężka klimatycznie. Tegoroczna wyprawa do Afryki połączyła te dwa elementy, było dużo bezdroży, dużo pustyni, a wysokie temperatury w połączeniu z klimatem tropikalnym były mocno odczuwalne.
A, że lubimy się skatować wróciliśmy ufa fani po pachy.
Strona: Â 1 Â 2 Â 3 Â 4 Â 5 Â 6 Â 7 Â 8 Â 9 Â 10 Â [11]
Zobacz zdjęcia:
Francja
,
Hiszpania
,
Mali
,
Maroko
,
Mauretania
,
Niemcy
,
Senegal
Francja - wybierz obszar, który cię interesuje:












































