Taki camping można sobie tylko wymarzyć. Nosi romantyczną nazwę „W cieniu Mount Robsona”, gospodarze mówią po angielsku i po niemiecku, a „uśmiechają się we wszystkich językach” jak głosi barwny folder. Przyjechaliśmy wczesnym popołudniem więc możemy wybrać najpiękniejsze miejsce. W dole płynie niespokojna Fraser River – najdłuższa rzeka w British Columbii, znana nam już z poprzednich wojaży. Tutaj ma piękny seledynowy kolor, ponieważ niesie ze sobą wypłukane z gór minerały. Urwiste brzegi porastają rzędy ciemnozielonych jodeł alpejskich. Dumnie wyprostowane, czubkami śmiało mierzą w niebo jak gdyby zamierzały go dosięgnąć. Na polance wznoszą się urocze domki campingowe z lakierowanych bali (dla bogatszych), nad samą rzeką wyznaczono miejsca dla takich camperów jak nasz.
SPŁYW „SZALONĄ RZEKĄ”
ZOFIA KORONKIEWICZ2006-12-17 18:02:10
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.75 z 5.00. 4 głosów oddanych
Kuszą górskie szlaki, a zwłaszcza ten, którym szła słynna grupa Overlandersów.
Mój Misiek jest jednak „misiowaty” pod wieloma względami. Pulchny, rozkoszny jak przytulanka, nagle potrafi wysunąć pazurki. Kocha dzikie ostępy, ale jest leniuszkiem. I nie chce dziś wędrować bo długo siedział za kierownicą. A wolałbyś być łososiem? – pytam. One dotarły tu tak jak i my znad Pacyfiku, ale bez silnika General Motors. Zawstydził się i przeszliśmy kilka niezapomnianych kilometrów wdychając balsamiczne górskie powietrze. Bo Kanada naprawdę cudownie pachnie żywicą. Zachwyciły nas piękne, czerwone pióropusze kwiatów zwanych „pędzlem malarskim”. Dotychczas widziałam je tylko na zdjęciach. Jest kilka osób na szlaku, więc jeszcze dzisiaj nie zjedzą nasz grizzly.
Promienie zachodzącego słońca oświetliły Mount Robsona, zaróżowiając lekko śniegi na zboczu, potem zatańczyły na wodzie. Krótko trwa zachód w wysokich górach.
Las poza nami zamilkł, na niebie pojawiły się ciemne chmury i czuje się deszcz w powietrzu. Nic dziwnego, wyższy o 600 m od otaczających go gór Mount Robson generuje chmury tworząc własny klimat. Wolałabym, żeby jutro też był słoneczny dzień, bo czeka nas najbardziej awanturnicza przygoda w moim życiu – spływ szaloną Fraser River, najdzikszą rzeką w Ameryce Północnej. Masy walącej o brzeg wody nasunęły mi ryzykowny pomysł: może by jednak wziąć udział w spływie? Kusiło mnie już od pewnego czasu. Okazja nadarzyła się jak na zamówienie. Właściciele campingu są również organizatorami spływu. Obmyślili to sobie sprytnie – korzystasz ze spływu, masz następną noc za darmo. Czyli, jeśli zapłacimy im jeszcze 140 dolarów, to zaoszczędzimy 15. Jeśli to jest dobry biznes, to na pewno nie dla nas. Ale Misiek też się zapalił do mojego projektu. Jak szaleć to szaleć, wybieramy wersję dla najbardziej zwariowanych. W dodatku
...
Kasia , 2008-08-22 21:27:29
Camilla, 2008-08-12 00:28:59
Camilla, 2008-08-12 00:28:53
Krysia Tokarska, 2008-07-17 21:52:33
Zobacz zdjęcia:
Kanada
Kanada - wybierz obszar, który cię interesuje:











































Kasia , 2008-08-22 21:27:35