W buszu budził mnie ptasi koncert. Zabawne, bo ptaków nie było widać. Masz wrażenie, że okoliczne drzewa i zarośla przesiąknięte są ptasią wrzawą. Potem ptaki nagle milkną i pojawia się niespodziewane szuranie w suchych liściach. To parka takich tutejszych dzikich kurek poszukuje czegoś na śniadanie. Znikają tak nagle, jak ptaki, które oznajmiały wschód słońca. Znak to, że dochodzi szósta. Jak co rano przetrząsam buty, aby nie nadziać się na nieproszonego gościa. Potem skromne śniadanko i zwijanie biwaku. Namiot to składana konstrukcja na dachu Land Rovera, a kuchnia to szuflada w podłodze wysuwna przez tylne drzwi. Najpóźniej o ósmej trzeba wyjechać w drogę. Przede mną znowu jakieś dwieście kilometrów wzdłuż szlaku Overland Telegraph Line wiodącego na północny cypel Queenslandu. Jest październik, a więc środek tutejszej wiosny i koniec sezonu. Za kilka tygodni pora mokra na kilka miesięcy odetnie ten zakątek Australii od świata.
Rano znowu przetrząsnę buty

Szafirek2006-12-17 17:42:29
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 9 głosów oddanych
Artykul bral udzial w konkursie "Jest takie miejsce..."
organizowanym przez serwis internetowy Odyssei.com oraz tygodnik
"Angora"
W buszu budził mnie ptasi koncert. Zabawne, bo ptaków nie było widać. Masz wrażenie, że okoliczne drzewa i zarośla przesiąknięte są ptasią wrzawą. Potem ptaki nagle milkną i pojawia się niespodziewane szuranie w suchych liściach. To parka takich tutejszych dzikich kurek poszukuje czegoś na śniadanie. Znikają tak nagle, jak ptaki, które oznajmiały wschód słońca. Znak to, że dochodzi szósta. Jak co rano przetrząsam buty, aby nie nadziać się na nieproszonego gościa. Potem skromne śniadanko i zwijanie biwaku. Namiot to składana konstrukcja na dachu Land Rovera, a kuchnia to szuflada w podłodze wysuwna przez tylne drzwi. Najpóźniej o ósmej trzeba wyjechać w drogę. Przede mną znowu jakieś dwieście kilometrów wzdłuż szlaku Overland Telegraph Line wiodącego na północny cypel Queenslandu. Jest październik, a więc środek tutejszej wiosny i koniec sezonu. Za kilka tygodni pora mokra na kilka miesięcy odetnie ten zakątek Australii od świata.
Pierwsza rzeczka pojawiła się zupełnie nieoczekiwanie, bo jakby na szczycie wzniesienia. Na dodatek ukryła się w gęstwinie zielonych eukaliptusów. Zjazd do wody po łagodnej skale. Dno piaszczyste, a woda jakby stojąca. Wyszedłem z samochodu. Kilka kroków i... plum. Jak to? Przecież tu nie ma wody!, pomyślałem. Ale woda jednak była. Tak przejrzysta, że jej nie zauważyłem. Jakimś kijem zbadałem dno, czy aby nie jest muliste. Wskoczyłem do auta i wjechałem do rzeki. Chwilę później lustro sięgnęło niemal otwartego okna.
Dalej szlak wił się wąskim traktem wyznaczonym przez dwie równoległe koleiny wżynające się w busz. W promieniu dwustu lub trzystu kilometrów nie było żadnych osad ludzkich. Mijałem słupy dawnej linii telegraficznej, która przed ponad stu laty dała początek
...
Zobacz zdjęcia:
Australia
Australia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























