• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28721
  • Porad: 18793
  • Postów: 115527
  • Tematów: 10544

Wyspa Fidżi

ml2 Wyświetlono: 7024 razy 2004-05-06 17:01:30
  Ocena:2.67 (171 głosów)


Na wyspę Fidżi wybrałem się z żoną w połowie marca 2004. Lecieliśmy tam samolotem z Sydney.
Lot trwał nieco ponad trzy godziny i około godziny 18 czasu miejscowego byliśmy już w Nadi. Na lotnisku czekała nas miła niespodzianka - zostaliśmy powitani przez folklorystyczny zespół śpiewający ludowe piosenki.

Na początek kilka spraw organizacyjnych. Klimat na Fidżi jest bardzo wilgotny i gorący. Temperatura rzadko spada poniżej 25 stopni, a wilgotność dochodzi nawet do 80 procent. Wyspę zamieszkują głównie rdzenni Fidżyjczycy, Hindusi. Oprócz nich mieszkają na niej również Europejczycy, Metysi i Chińczycy. Ludzie są bardzo przyjacielsko nastawieni w stosunku do turystów. Wszyscy się wzajemnie pozdrawiają i wymieniają serdeczności. Warto zapamiętać słowo BULA, które jest fidżyjskim odpowiednikiem naszego CZEŚĆ. natomiast słowo VINAKA oznacza dziękuję. W połowie marca na wyspie jest jeszcze spokojnie. Sezon turystyczny zaczyna się tutaj dopiero od kwietnia.

Hotel

Mieszkaliśmy w hotelu klasy turystycznej. Były w nim dwa rodzaje pokoi: bez klimatyzacji - Budget Room oraz z klimatyzacją i balkonem - De Luxe Room. Pokoje sprzątane są codziennie. Ceny pokoi uzależnione są od sezonu. Hotel był mały (tylko 24 pokoje) dzięki czemu panowała w nim bardzo miła rodzinna atmosfera. Wszyscy się tam znali, w przeciwieństwie do dużych hoteli, w których panuje anonimowość. Sam hotel był bardzo czysty pomimo, że początkowo nie zrobił na nas najlepszego wrażenia. Być może dlatego, że gdy pierwszego dnia dotarliśmy do hotelu, padał deszcz i była bardzo dosyć późno. Poza tym byliśmy zmęczeni podróżą.

Jedzenie w hotelowej restauracji było bardzo dobre. Jedli w niej także mieszkańcy wyspy, którzy przychodzili na obiad. Ceny były bardzo przystępne. Obiad dla jednej osoby kosztował średnio 20-30 dolarów fidżyjskich. Obsługa była bardzo miła i pomocna we wszystkim. Zaprzyjaźniliśmy się nawet z barmanem. Nauczyliśmy go kilku zwrotów po polsku. Gdyby ktoś z Państwa wybierał się na Fidżi polecam hotel, w którym byliśmy. Podaję link do strony internetowej hotelu: www.bedarrafiji.com. Tyle o samym hotelu.

Teraz trochę o wyspie

Fidżi, jako dawna kolonia angielska, zachowała sporo naleciałości brytyjskich, ale mimo to ma w sobie sporo miejscowego uroku. Sama wyspa jest uboga. Oczywiście inaczej wygląda sytuacja w miastach. Stopień zamożności obywateli widać po jakości samochodów. Po drogach jeżdżą nowe auta różnorakich marek oraz zabytkowe 30-letnie samochody. Obowiązuje ruch lewostronny, zupełnie jak w Anglii. Fidżyjczycy żyją na wolnych obrotach, nikt się nigdzie nie śpieszy. Obowiązuje tu “Fiji Time“, co właśnie oznacza, że na wszystko jest czas.

Wyspa jest bardzo zielona. Różną na niej palmy kokosowe oraz rożne odmiany roślinności tropikalnej. Widoki są wprost bajeczne! Jest to istny raj dla fotoamatorów.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • janada / 2010-08-31
    można pomarzyć, a może ....
  • Tomek / 2009-07-06
    Ile kosztuje wyjazd na fidżi wraz ze wszystkimi opłatami i ciekawymi wycieczkami. Odpowiedzi prosze przesyłac na adres paluszek0@op.pl
  • elżbieta / 2008-08-30
    fidżi to naprawdę raj na ziemi.Byliśmy z mężem na długich wakacjach 6 tygodni.Mieszkaliśmy w wynajętym,prywatnym domu cena za miesiąc 1400 dolarów fidzijańskich.W tej cenie mieliśmy pomocnika który robił nam zakupy,gotował i sprzątał.Serdecznie Cię pozdrawiamy nasz kochany Tutu.Ludzie na wyspie są bardzo uczynni,serdeczni i gościnni.Mieszkaliśmy w Pacific Harbour.Wybraliśmy się na wycieczkę łodzią na wyspę Bega.Przeżyliśmy niezpomnine chwile,łacznie ze spaniem w przeciekającym namiocie podczas tropikalnej ulewy.Nigdy nie zapomnę przepięknych nabożeństw w małym katolickim kościólku.Jest tam bardzo skromny wystrój,ale śpiewy tubylców przy akompaniamencie gitar są niezapomniane a zwłaszcza pieśń maryjna Chwalcie łaki umajone.Bardzo duże wrażenie wywarł na nas widok cmentarza oraz bardzo popularne tam grobowcw obok domostw.Nizpomnę nigdy smaku świej papai pao pao i ananasów,które rosły u nas w ogrodzie.Mieliśmy także wielu dzikich przyjaciół w postaci gekonów,które błyskawicznie tępią komary,ktorych na Fidżi jest bez liku na szczęście nie są roznosicielami malarii.Polecam jako pamiątkę czarne perły są piękne i nie drogie 100 200 dolarów oraz kosmetyki z kokosów.Gdyby Fidżi było bliżej bwalibyśmy tam częściej,ale mimo męczącej podróży warto.Vinaka naka levu i bula Fidżi.
  • Gosia / 2008-06-13
    Niesamowicie ciesze sie ze znalazlam ten artykuł :) własnie szperalam w necie i szukalam informacji o tej wyspie gdyz lece na cale wakacje do sydney do rodziny i własnie stamtąd chca mnie zabrac na fidzi.
  • Donata / 2008-06-03
    Witaj
    cgcemy lecieć na Fidżi w podróż poślubną.
    czy możesz napisac do mnie na mojeo e-maila??
    poszukuj informacji o wyspach.
    Ponieważ będziemy lecieć tam na własną rękę chcę zdobyć jak najwięcej informacji
    moj adres to
    boguszkad@yahoo.pl

    pozdrawiam
    Donata
FidżiWybierz obszar który Cię interesuje

FidżiChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju