Stałem na szczycie Tarnicy. Był jesienny, ponury dzień u schyłku lat 80-tych. Porywiste podmuchy wiatru szarpały moją flanelą, aluminiowy stelaż brezentowego plecaka uwierał w plecy. W skupieniu spoglądałem na wschód gdzie za mgłą majaczyły tajemnicze górskie szczyty. W głowie przewijały się fragmenty artykułów ze zgrzebnych numerów Gościńca i Wierchów. Kiepski papier, fatalnej jakości czarno-białe zdjęcia, błędy drukarskie i z wypiekami na policzkach czytana treść. Jakże znane nazwy - Pikuj, Połonina Równa, Borżawa i budzące dreszcz emocji mityczne wręcz Gorgany. Wytężam wzrok usiłując dostrzec w oddali dzikie szczyty pokryte gołoborzem skalnym lecz one czają się daleko i tak niedostępne jak tylko mogły być w tamtych latach.
Tam krył się mój Everest, tam była kraina z marzeń, stamtąd pachniało przygodą i tajemnicą.
Ukraińskim duktem.
Furman2006-12-17 16:03:27
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
Stałem na szczycie Tarnicy. Był jesienny, ponury dzień u schyłku lat 80-tych. Porywiste podmuchy wiatru szarpały moją flanelą, aluminiowy stelaż brezentowego plecaka uwierał w plecy. W skupieniu spoglądałem na wschód gdzie za mgłą majaczyły tajemnicze górskie szczyty. W głowie przewijały się fragmenty artykułów ze zgrzebnych numerów Gościńca i Wierchów. Kiepski papier, fatalnej jakości czarno-białe zdjęcia, błędy drukarskie i z wypiekami na policzkach czytana treść. Jakże znane nazwy - Pikuj, Połonina Równa, Borżawa i budzące dreszcz emocji mityczne wręcz Gorgany. Wytężam wzrok usiłując dostrzec w oddali dzikie szczyty pokryte gołoborzem skalnym lecz one czają się daleko i tak niedostępne jak tylko mogły być w tamtych latach.
Tam krył się mój Everest, tam była kraina z marzeń, stamtąd pachniało przygodą i tajemnicą.
Nic więc dziwnego, że pojawiłem się tam gdy tylko lody puściły, widok wysokich połonin wstrząsnął mną niczym bomba atomowa, zarośnięty kosówką szlak na Popadię wyzwolił potężny ładunek pozytywnych emocji, krwawe rany zadane przez ostre i gęsto splątane gałęzie legendarnej gorgańskiej kosówki był powodem dumy i wymiernym świadectwem „ bycia Tam.” Potem były Karpaty Marmaroskie , Czarnohora - chwila zadumy obok ruin na Popie Iwanie i burza na Howerli. Minęło 20 lat i Ukraina nadal jest moją krainą z marzeń, cieszę się, że tak blisko odnalazłem moje Rapa Nui. Bo wierzcie mi, nie ciągnie mnie w Karakorum, Himalaje mogą dla mnie nie istnieć, a Alpy są dla mnie tylko na obrazku. Nie przeczę – pięknie tam ale cóż ja mam zrobić gdy Karpacki Zew co roku obezwładnia mnie doszczętnie.
Świat się zmienia, zmieniłem się i ja, wiele się zmieniło, mój umysł został zawładnięty przez nową pasję. Rower stał się moim mottem. Najpierw wycieczki poza miasta, potem pobliskie góry, w końcu dalekie wyprawy i chyba wiecie
...
Zobacz zdjęcia:
Polska
,
Ukraina
Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























