Strona główna » Polska Ukraina » Ukraińskim duktem.


Stałem na szczycie Tarnicy. Był jesienny, ponury dzień u schyłku lat 80-tych. Porywiste podmuchy wiatru szarpały moją flanelą, aluminiowy stelaż brezentowego plecaka uwierał w plecy. W skupieniu spoglądałem na wschód gdzie za mgłą majaczyły tajemnicze górskie szczyty. W głowie przewijały się fragmenty artykułów ze zgrzebnych numerów Gościńca i Wierchów. Kiepski papier, fatalnej jakości czarno-białe zdjęcia, błędy drukarskie i z wypiekami na policzkach czytana treść. Jakże znane nazwy - Pikuj, Połonina Równa, Borżawa i budzące dreszcz emocji mityczne wręcz Gorgany. Wytężam wzrok usiłując dostrzec w oddali dzikie szczyty pokryte gołoborzem skalnym lecz one czają się daleko i tak niedostępne jak tylko mogły być w tamtych latach.
Tam krył się mój Everest, tam była kraina z marzeń, stamtąd pachniało przygodą i tajemnicą.


Ukraińskim duktem.

Góry, Skały, Wulkany, Doliny ... Rowery Informacyjne, Historyczne ... Wycieczki, Zwiedzanie ...
Miłośnik podróży Furman
2006-12-17 16:03:27
Wyświetlono razy (ostatnio: ) Rating 5/5Ocena 5.00 z 5.00. 2 głosów oddanych

już o czym chcę napisać w tym artykule.

Sobotni poranek na dworcu w Przemyślu. Zakurzony i styrany autobus jadący do Iwano-Frankowska i nieubłagana twarz kierowcy na widok trzech rowerów objuczonych sakwami. Negocjacje są trudne, w autokarze jest miejsce na niezliczone wory z marchewką i cebulą lecz nie dla naszych stalowych rumaków. W akcie desperacji rzucam na szalę moje doświadczenia z poprzednich wypadów i mimochodem mówię coś o „ dodatkowych biletach” Trzeba być ostrożnym bo można kogoś obrazić ale tym razem ryba łapie haczyk , nagle otwierają się wolne luki bagażowe i okazuje się, że rowery jak ulał wchodzą na tylnią półkę. Potem już tylko monotonne godziny w dusznym wnętrzu i pachnący olejem napędowym dworzec w dawnym Stanisławowie. Już późno- dochodzi 19 – ta gdy kończymy składać rowery i kulbaczyć bagaż. Jest nas trzech i naszym celem dzisiaj jest dotarcie poza miasto i znalezienie bezpiecznego noclegu.

Następnego dnia zaczyna się przygoda, początek bez fajerwerków, ale już za Nadwórną na horyzoncie zaczynają majaczyć góry. Jeszcze tylko odpoczynek w Jaremczy i zaczyna się wspinaczka na przełęcz Jabłonicką. Wspaniała polanka kusi swym urokiem i nie jesteśmy w stanie się oprzeć. Wokół soczysto zielone góry i wstęga asfaltu wznosząca się do góry. Miło tak leżeć bezczynnie lecz nasilające się lodowate podmuchy wiatru budzą nas z letargu i wyganiają na szosę. Już widać kramy, i jest okazja do zobaczenia tutejszego folkloru. To pani w budce z piwem, która zataczając się przyjmuje zamówienie i znika na kilka minut w czeluści zaplecza. To pijany mężczyzna mówiący mieszaniną języków ukraińskiego, rosyjskiego, rumuńskiego i być może węgierskiego. To kramy z pamiątkami kojarzące mi się z jasielskimi jarmarkami z dzieciństwa. I w końcu to czego oczekujemy najbardziej – ośnieżone szczyty w oddali.. Czarnohora w całej okazałości ...

Strona:  1  [2]  3  4  5  6  7
Oceń ten artykuł:

Dodaj komentarz >>



Zobacz zdjęcia: Polska , Ukraina

Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:

 Polska - relacje i reportaże Zobacz zdjęcia: Polska - filmy z wakacji Polska - porady i wskazówki Zadaj pytanie na temat tego kraju
Polska - szczepienia, porady zdrowotne Polska - kuchnia, potrawy, alkohole Polska - kultura, obyczaje, zabytki Polska - pogoda, temperatura, klimat



Odyssei Forum Podrnika







Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:
Odyseusz 2007 Mongolia

Społeczność Odyssei.com
Zobacz, kto był już w tym kraju










  + Przyłącz się do naszej społeczności
  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika

  Wątpliwości? Zapytaj specjalistę!
  » Polska
  » Ukraina

   Zostań doradcą!

  Państwa, o których mowa w artykule
  » Polska
  » Ukraina
  Inne opowiadania tego autora
   Góry, Skały, Wulkany, Doliny ... Ukraińskim duktem.

   Więcej relacji z podróży tego autora