GAVDOS – WYSPA PRAWIE NIEZNANA
Wyświetlono: 3361 razy 2006-12-17 13:55:51![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.34 (196 głosów) |
Na Krecie – największej greckiej wyspie (8,333 km²) znalazłam się we wrześniu ub. Roku dość przypadkowo. Stało się „to“ w następujący sposób: siostra mojego męża posiada tam „apartament“ – 2 pokoje z kuchnią, do którego jeździ wraz z rodziną każdego roku. (Dla mnie byłoby to za nudne). We wrześniu 2005 ktoś z tej familii nagle zachorował i na przeciąg miesiąca mieszkanie na Krecie było wolne.
Artykul bral udzial w konkursie "Jest takie miejsce..."
organizowanym przez serwis internetowy Odyssei.com oraz tygodnik
"Angora"
Na Krecie – największej greckiej wyspie (8,333 km²) znalazłam się we wrześniu ub. Roku dość przypadkowo. Stało się „to“ w następujący sposób: siostra mojego męża posiada tam „apartament“ – 2 pokoje z kuchnią, do którego jeździ wraz z rodziną każdego roku. (Dla mnie byłoby to za nudne). We wrześniu 2005 ktoś z tej familii nagle zachorował i na przeciąg miesiąca mieszkanie na Krecie było wolne.
Skwapliwie skorzystaliśmy z okazji, żeby za małe pieniądze gdzieś za granicą pobyć. Polecieliśmy tam za tzw. grosze (istnieją bardzo tanie loty, jeżeli odpowiednio wcześniej się je zarezerwuje).
Bardzo lubię Grecję. Byłam tam aż 6 razy. Pierwszą objazdową wycieczkę do tego kraju odbyłam mieszkając jeszcze w Polsce. Obejmowała ona tylko tzw. kontynentową część kraju.
Zachwycona krajobrazem i ludźmi tam mieszkającymi latałam tam dość często. I tak odwiedziłam i poznałam: Kos, Rodos, Santorini, Paws i Antipavos. A teraz wpadła niespodziewanie Kreta. Cudownie!
Nie będę opisywała Krety, jej wyglądu, jej ciekawych miejsc – można to znaleźć w każdym przewodniku po wyspie, w każdej encyklopedii. Cieszyłam się na tę podróż przede wszystkim dlatego, że będę mogła karmić i gładzić bezdomne koty, fotografować przydrożne kapliczki (pełno ich w Grecji, są bardzo różne „architektonicznie“, a stawiają je mieszkańcy tego kraju przy szosach i autostradach wtedy, kiedy ktoś w tym miejscu zginie lub jeżeli są wdzięczni Bogu za coś), jeść grecką sałatkę.
Oboje z mężen jesteśmy niespokojnymi duchami – „nosi nas“ całe życie. Nie możemy usiedzieć spokojnie na jednym miejscu. Jedna różnica między nami jest: ja myślę (trochę) przy tych ustawicznych zmianach, a mężem kieruje impuls. Coś mu strzeli do głowy, jakiś cel – i on musi natychmiast go osiągnąć, zaraz tam jechać (płynąć, lecieć). Koniec takich eskapad nie zawsze jest miły. Często do głosu dochodzą nieprzyjemne zaskoczenia. Tak było i tym razem.
Mąż zabrał z Berlina nabyty w antykwariacie „Merian“ – miesięcznik. I zaczytywał się nim na Krecie. Ja połykałam polskie książki w tym czasie (i tak jest od lat – zabieram w moje liczne podróże nowości w moim ojczystym języku oraz nieprzeczytane do końca „Angory“).
Nagle – pamiętam to jakby dzisiaj się działo – 29 września, tuż po śniadaniu, małżonek krzyknął. „jutro jedziemy na Gavdos. Dzisiaj dowiemy się wszystkiego – jak tam dotrzeć i kiedy. To będzie dopiero wyprawa!“ Zapomniał przy tym, że nie wystarczy się tam dostać – trzeba jeszcze stamtąd wrócić.
| Oceń relację |
Komentarze
GrecjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju















Trzeba wiecej szukac w internecie ;-) Przeczytaj wiecej pod www Gavdos-online com i przygotuj sie przed wyprawa. W poradach stoi wszystko co trzeba.
pozdrawiam
byłem w tym roku na krecie i też chciałem pojechac na gavdos ale zabrakło mi czasu opowieśc super pozdrawiam będziecie mieli co wspominac na starośc
jak skończyła się ta wyprawa???