Podróż do Republiki San Beskido
Wyświetlono: 133 razy 2006-12-17 13:35:04![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.93 (197 głosów) |
Ranek w Krakowie nie zachęcał nas do wyprawy w góry. Mgliste i wilgotne powietrze nie zwiastowało tego, co nastąpiło później, gdy po trzech godzinach wysiadaliśmy z pociągu na stacji Ustroń Polana. Przywitał nas błękit nieba, przejrzyste, nasycone słońcem powietrze i zabarwione kolorami jesieni panoramy Równicy, Jaszowca i Czantorii.
Artykul bral udzial w konkursie "Jest takie miejsce..."
organizowanym przez serwis internetowy Odyssei.com oraz tygodnik
"Angora"
Ranek w Krakowie nie zachęcał nas do wyprawy w góry. Mgliste i wilgotne powietrze nie zwiastowało tego, co nastąpiło później, gdy po trzech godzinach wysiadaliśmy z pociągu na stacji Ustroń Polana. Przywitał nas błękit nieba, przejrzyste, nasycone słońcem powietrze i zabarwione kolorami jesieni panoramy Równicy, Jaszowca i Czantorii.
W naszej, dotychczas jednomyślnej grupie, tutaj nastąpił rozłam. „Leniwce” jadą na Wielką Czantorię wyciągiem krzesełkowym, natomiast „ambitni” pokonują tę trasę per pedes. Pniemy się stromą ścieżką, oznaczoną czerwonym szlakiem. Po półtorej godziny docieramy do oczekujących na nas towarzyszy. Z podszczytowej polany roztacza się rozległy widok na Beskid Śląski, Żywiecki, aż hen po Babią Górę. Niewielkim podejściem docieramy do turystycznego przejścia granicznego. Na przejściu nie ma wprawdzie ani polskich, ani czeskich pograniczników, ale na wszelki wypadek sprawdzamy, czy mamy dokumenty uprawniające nas do przekroczenia granicy, bowiem czeka nas jeszcze droga powrotna, a bez dokumentów powrót może okazać się niemożliwy.
Tuż za granicą wstępujemy do sympatycznego schroniska „Chata na Wielkiej Czantoryje”. Herbata z przekąską dobrze nam robi. Rozmawiamy z gospodarzami schroniska i w pewnym momencie pytają, czy wiemy, jak doszło do utworzenia Republiki San Beskido. Cośkolwiek na ten temat wiemy, ale posłuchać nie zaszkodzi.
A było to tak: W maju 1963 roku w chacie na Wielkiej Czantorii spotkali się włodarze Wisły, Ustronia i czeskiego Nydka. Spotkanie początkowo o charakterze oficjalnym przekształciło się w półoficjalne, a po północy stało się spotkaniem integracyjnym. Powszechnie wiadomo, że Czesi słyną z niezwykłego poczucia humoru. Dowcipkują i śmieją się ze wszystkich, ale najbardziej z siebie. Dobitne dowody można spotkać w czeskiej literaturze i filmie, ale także na co dzień kontaktując się ze zwykłymi ludźmi.
Integracja w czantoryjskiej chacie przebiegała sprawnie. W pewnym momencie radny z Nydka stwierdził, że Polacy i Czesi są ja jeden naród, ba! Są jak bracia. Ubolewał, że
w pełnym zintegrowaniu naszych narodów przeszkadza jedna rzecz... granica.
By uzdrowić tę nienormalną sytuację, zaproponował utworzenie Niezależnej Republiki San Beskido – per analogia do San Marino. Propozycja została przyjęta przez aklamację. Potem były toasty za pomyślność nowej republiki. Ustalono, że Republika San Beskido obejmuje teren zawarty w trójkącie Nydek – Wisła – Ustroń.
| Oceń relację |
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













