Wszystko zaczęło się od wejścia na stronę hrabstwa Dorset i obejrzenia paru nadmorskich widoków. Od razu wiedziałam, że muszę tam pojechać. Akurat mieliśmy z mężem wyjechać na dwa tygodnie do Londynu. Sprawdziłam rozkład jazdy pociągów i okazało się, że mamy bardzo dobre bezpośrednie połączenie z Dorset. Kupiliśmy więc bilety powrotne i zrobiliśmy sobie jednodniową wycieczkę.
Pocztowka z Dorset
Joanna Ostrowiecka2006-12-17 00:05:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 2.40 z 5.00. 5 głosów oddanych
brzeg Kanału La Manche, urocze pagórki, i kotliny z nie mniej uroczymi miejscowościami rozrzuconymi pomiędzy zielenią. Również kotlina Charmouth. Z najdalej wysuniętego w morze końca przystani widać było "nasze" miasteczko. Co widok, to piękniejszy. Chyba nie muszę mówić, że aparat pracował przez cały czas i nie przestał, aż wsiedliśmy znowu do autobusu.
Zauważyliśmy też coś, co nie zawadziłoby zrobić i u nas: tablicę z prośbą, żeby turyści nie karmili mew, bo brudzą i hałasują, co zakłóca spokój innym. Oj, przydałoby się takie tablice rozstawić i na naszym wybrzeżu!
Po skałach też pospacerowaliśmy. Muszle przegrzebków były dużo większe od naszych sercówek. Podniosłam kilka i zabrałam do Warszawy na pamiątkę.
Po zwiedzeniu przystani poszliśmy na drugi koniec miasteczka. Krajobraz był nie mniej ciekawy. Na tle pagórków urozmaicona architektura, pięknej roboty wał ochronny i przedziwne latarnie różnej wysokości. Szczególnie spodobały nam się budynki przy miejscowym muzeum- z różnymi wieżyczkami, kopułami, wymyślnymi oknami. Muzeum było, niestety, nieczynne, tak więc mogliśmy podziwiać tylko chodnik przed wejściem, wykładany krętymi muszlami amonitów. Kto wie, czy nie prawdziwymi?
W dalszym zwiedzaniu przeszkodziła nam psująca się pogoda- doścignął nas niż ze wschodu. Zaczął padać drobny deszcz, zrobiło się ciemno, więc zrobiłam jeszcze trochę zdjęć przy zapalających się już latarniach, aby wykończyć film. Same latarnie też uwieczniłam, bo były wyjątkowo piękne, z wizerunkami muszli amonitów. Potem poszliśmy na herbatę do pobliskiej kawiarni, a właściwie sklepo-kawiarni. Takie "cafe-shops" często spotyka się w Anglii. Bardzo dobry pomysł: wszystko na miejscu. Można zrobić zakupy, a potem od razu odpocząć przy filiżance czegoś dobrego. Pani przy barze spytała nas, czy podoba nam się Dorset. Powiedziałam, że jest cudowne i opowiedziałam jej o naszym morzu. Ona też nie wiedziała, gdzie leży Polska. Podarowałam jej polski znaczek, a drugi- sprzedawczyni.
Była już pora wracać do Londynu, ale to bynajmniej nie był koniec atrakcji. Kiedy nasz autobus wspinał się pod górę w kierunku stacji kolejowej, z okien zobaczyliśmy granatowe niebo i czarne wzgórza usiane mnóstwem światełek z domów przycupniętych pomiędzy drzewami. Co za niesamowity widok: zupełnie jak jakaś zaczarowana kraina, w której można się zakochać na zawsze. Wiedziałam, że muszę kiedyś tu wrócić.
Pzdr. wszystkim- J.
Joanna, 2007-01-15 09:23:11
Zobacz zdjęcia:
Wielka Brytania
Wielka Brytania - wybierz obszar, który cię interesuje:












































Joanna, 2007-01-16 13:47:17