Wielkie cielsko podrdzewiałego autobusu wreszcie się zatrzymało. Gdy wyskakiwaliśmy na drogę, w uszach ciągle brzmiał dźwięk piszczących hamulców. Po godzinach jazdy niezbyt utwardzoną trasą, gdzieś we wschodnim Zimbabwe, staliśmy teraz przed kilkoma rozrzuconymi na łące budynkami. -- To Rukweza – powiedział Francis, po czym skierował się do czegoś co przypominało sklep. Kupił dwa piwa, podał mi jedno mówiąc – Pij szybko, bo już trochę późno, a przed nami długi spacer.
Dolina Magiczna
Sempeck2006-12-16 23:56:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 1.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
Artykul bral udzial w konkursie "Jest takie miejsce..."
organizowanym przez serwis internetowy Odyssei.com oraz tygodnik
"Angora"
Wielkie cielsko podrdzewiałego autobusu wreszcie się zatrzymało. Gdy wyskakiwaliśmy na drogę, w uszach ciągle brzmiał dźwięk piszczących hamulców. Po godzinach jazdy niezbyt utwardzoną trasą, gdzieś we wschodnim Zimbabwe, staliśmy teraz przed kilkoma rozrzuconymi na łące budynkami. -- To Rukweza – powiedział Francis, po czym skierował się do czegoś co przypominało sklep. Kupił dwa piwa, podał mi jedno mówiąc – Pij szybko, bo już trochę późno, a przed nami długi spacer.
Ale nie ruszyliśmy od razu, jakby szukając odwagi, wlewaliśmy w siebie kolejne napoje. Wreszcie przy niskim słońcu wkroczyliśmy na polną ścieżkę, prowadzącą pomiędzy skalistymi ścianami w dolinę.
- Dorastałem w tej okolicy. Znam tu wszystkie kamienie. Spokojnie, znajdziemy drogę – powiedział Francis, ale cicho, jakby bardziej chciał przekonać samego siebie niż mnie.
Duch
Na początku szliśmy wąską ścieżką, wijącą się w trawach wyższych od nas. Wokół były bagniste rozlewiska i błoto. Potem przekraczaliśmy poletka wysuszonej kukurydzy, przeprawiając się przez rzeczki, skacząc po kamieniach. Robiło się coraz ciemniej, widać było tylko pasek ścieżki. I nagle w ciemności, znikąd, pojawił się tańczący pomarańczowy ognik, lecący w naszym kierunku… Wstrzymałem oddech…
Po kilku naszych zwolnionych krokach, przy ogniku pojawiły się mankiety białej koszuli, a potem cała sylwetka człowieka, wkładającego papierosa do ust i czarna, ledwo widoczna twarz. Odetchnęliśmy. Ale teraz człowiek zobaczył nas. Białka jego oczu urosły gdy spojrzał na mnie, cisnął ognik na ziemię i zaczął uciekać jakby zobaczył ducha…
Bliźniaczki
Przełknąłem ślinę. Ciągle wbijaliśmy
...
Zobacz zdjęcia:
Zimbabwe
Zimbabwe - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




















