Karkonosze
mr Wyświetlono: 1051 razy 2004-05-06 11:44:53![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.91 (46 głosów) |
Duma mnie rozpiera, tak wysoko rowerem nigdy jeszcze nie wjechałem. Sięgnąłem do plecaka po aparat, żeby zrobić pamiąt- kowe zdjęcie z rowerem i trochę mnie utempe- rowało, zapomniałem go spakować.
Latka lecą człowiek się zmienia, albo raczej tak mu się tylko wydaje. Kiedyś każdą podróż w moim przypadku poprzedzały żmudne przygotowania, teraz dylemat pod tytułem gdzie mnie jeszcze nie było. Tym razem z australijską podróżniczką wybieramy się w nasze europejskie Karkonosze. Skoro świt pakujemy się w niezawodną Toyotę i kierunek Szklarska Poręba. Spojrzałem na mapę, żeby wybrać drogę którą jeszcze nie jechałem, ale udało mi się wybrać tylko kawałek ze Ścinawy przez Lubin do Chojnowa. Przedtem jeszcze jedziemy trasą Z Rawicza przez Wąsosz i Wińsko do Ścinawy. Kiedyś była to cicha, zapomniana droga z urokliwymi wsiami, pofalowana w ciemnych lasach. Teraz na nowych mapach jest oznaczona jako międzynarodowa i jeżdżą tutaj tłumnie TIR'y. Zatrzymujemy się w Bolesławcu, szukamy sklepu firmowego wytwórni ceramiki stołowej Bolesławiec. Napotkany taksówkarz wskazuje nam wylotówkę na Zieloną Górę. Sklep okazuje się wspaniale zaopatrzony w kolorowo-wzorzaste filiżanki, kubki, talerze, dzbanki, wałki, deski do krojenia i całe zastawy stołowe. Ceny średnie, warto coś kupić na prezent, wzory raczej niepowtarzalne, wszystko ręcznie malowane i wysyłane na Zachód. Z Bolesławca kierujemy się wąziutką, dziurawą drogą na Gościszów i Wolbromów. W tym ostatnim aż roi się od ruin starych kamienic i jakby zabudowań zamkowych. Potem leśnym duktem do Olszyny, ukłon dla terenowego zawieszenia Toyotki i łukiem przez Leśną do zamku Czocha. Oj dużo się tu pozmieniało. Teraz właściciele już lubią turystów, ale dalej pozwalają zwiedzać zamek tylko z przewodnikiem w grupach. Mimo to można pochodzić po podzamczu i dziedzińcu gdzie znajduje się nowa restauracja z ogródkiem piwnym dwóch konkurujących ze sobą kompanii piwnych. Obok głęboka studnia i coś na kształt szeroko niklowanego stołu barowego, zza którym pewnie kiedyś księciuniu rozdawał pełne kufle. Dwie godziny chłonięcia atmosfery zamku i szukania generała z filmu "Gdzie jest generał", zmusiły nas do kąpieli w jeziorze, tylko że akurat spuścili wodę, bo remontują tamę. Każde jezioro ma swój korek w dnie. Nocujemy jak zwykle u bardzo miłego pana Topolnickiego w pensjonacie "Relax" na ulicy Wiosennej 8 w Szklarskiej. Jeszcze tego samego dnia płuczemy się w wodospadzie Szklarka i wracamy już po zmroku niebieskim szlakiem przez punkt widokowy na Złotym Widoku do Sowich Skał. Na stokach Łabskiego Szczytu widać światełka schroniska, bo jest po godzinie 20 i przed 24. Za kilka dni będziemy tam nocować.
Tylko dobre trunki nie powodują kaca, ale i tak opóźniają poranne wstawanie z łóżka. Wsiadamy na rowery dopiero o 11 w Jakuszycach. Grzejemy z kopyta do schroniska Chatka Górzystów na omlet z jagodami. Tuż za Orle napotykamy się na gościa chodzącego bokiem. Znany i lubiany Niedźwiecki pomyka sobie na piechotę po Izerach i wszystkim mówi dzień dobry.
| Oceń relację |
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





















