Polskie góry
mr Wyświetlono: 3900 razy 2004-05-06 11:41:34![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.11 (54 głosów) |
Do Wisły docieramy wieczorem, okazało się że około 400km trasy pokonaliśmy w 9 godzin, no ale ile ciekawych miejsc odwiedziliśmy to nasze.
Pakujemy do samochodu dwa rowery i bagaże o 8 rano, i ruszamy w kierunku Beskidu Żywieckiego. Nie byłbym sobą gdybym nie zaplanował po drodze jakiś ciekawych miejsc do odwiedzenia. Na początek idzie drewniany kościółek w Panience 11km na zachód od Jarocina. Sama bryła budowli niby taka zwykła, proste, wysokie ściany i nie ma na czym oka zawiesić, wnętrze zamknięte, ale obok stoją potężne płyty nagrobne. W swej formie podobnie proste jak sam kościół, ale na zmurszałym kamieniu można odczytać litery. Okazuje się, że w połowie XIX wieku złożono tu właściciela okolicznych ziem, hrabiego... nazwiska nie pomnę. Gość żył tylko czterdzieści kilka lat, obok leży jego żona, która zmarła przed nim i ich dziecko, sądząc po rozmiarach nagrobka, zmarłe tuż po urodzeniu. Nic w tym nadzwyczajnego, na co dzień spotykamy kamienie mające po kilka milionów lat, ale jak wypisać na takim datę i położyć na cmentarzu na prawie dwieście lat to łatwiej sobie uzmysłowić przemijający czas i to, co po nas pozostaje - zmurszały kamień.
Prujemy w kierunku Koźmina, Krotoszyna, a potem Zdun. Samochód niedawno jeżdżony w leśnym błocie i wygląda jak bryła torfu, więc zwraca uwagę wiejskich przechodniów. Zatrzymujemy się kilka kilometrów za Trzebickiem, w małej wioseczce gdzie na wzniesieniu stoi o wiele mniejszy drewniany kościółek. Ten prezentuje się jasnożółtym drewnem ścian, podcieniami smolistych belek i niewielką, drewnianą rzeźbą tuż przy bocznym wejściu. Lokalny artysta wystrugał podobiznę proboszcza, obok napis głosi, że fundatorami są /wierni parafianie/. Wnętrze o dziwo nie pachnie starą, drewnianą świątynią, ale za to jest przebogate w malowidła i rzeźby sakralne, całość robi rozbrajające, estetyczne wrażenie. Na organach gra, jak się potem okazało ojciec księdza, który przyjechał na spokojną wieś na wakacje. Dowiedzieliśmy się, że niedawno zmarł proboszcz a parafię przejął 35-cioletni nowy ksiądz, bardzo zadowolony zresztą z tak pięknego kościółka. Obejrzeliśmy nagrobki kilku proboszczy. Po datach okazało się, że zmieniali się jak w kalejdoskopie, żaden nie zagrzał długo tutaj miejsca, ciekawe czym to jest spowodowane. Teraz radość nowego księdza wydała się nam smutna.
Następny przystanek miał być w Strzelcach Opolskich, bo według przewodnika jest tam piękny park krajobrazowy, ratusz z XIX wieku i kościół św. Wawrzyńca, ale żadne z nich nie było godne uwagi, więc po małej przekąsce puściliśmy się w stronę Góry św. Anny. Zaczęły się strome podjazdy i średnia prędkość spadła znacząco. Miejsce ważne dla polskości Śląska, jak piszą w przewodniku, okazało się niskim kościółkiem z nędznym wystrojem wnętrza i nieciekawej fasadzie. Obok stoi klasztor Franciszkanów, oczywiście zamknięty.
| Oceń relację |
SłowacjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


























