Prawie pół wiek temu Marek Hłasko w książce „ Brudne Czyny ” tak opisywał to miejsce : „…zawiózł ją na granicę libańską, na wysoką skałę, skąd widzieli światła portu Hajfy i góry Carmel, jaśniejące ponad morzem i miastem. W dole, na brzegu jacyś młodzi ludzie rozpalili ognisko i bawili się tańcząc i śpiewając, wszyscy prawie w wojskowych mundurach, i przyjechali tu także wojskowymi samochodami pomalowanymi na barwę piasku; na barwę pustyni, skąd dochodził długim poszumem gorący i suchy wiatr przechodząc niebem
z południa na północ ponad białymi miastami Galilei.”
Skała Abakarowa
Artur Łepecki2006-12-15 21:41:41
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.18 z 5.00. 11 głosów oddanych
polar. Metalowe barierki umożliwiają w miarę bezpieczne poruszanie się pomiędzy oślizłymi od wody kamieniami. Lecz woda nie zaprzestała tutaj swojej pracy. Fale wdzierają się do wewnątrz. Napierają niezmordowanie jak gdyby nie zadowolone z obecności intruzów. Trzeba się mieć na baczności. Kamienna posadzka jest niebezpiecznie śliska. Upadek w takich warunkach grozi poważnym urazem. Wytyczony szlak oprowadza po posępnych komnatach stworzonych przez naturę. Na jego końcu napotykamy posterunek wojskowy. Dalej już Liban. Pora zawracać. Na górze wre ruch. Z autokarów wysypują się turyści. W pobliskiej restauracji brakuję wolnych miejsc. Aby przecisnąć się pomiędzy stolikami niekiedy trzeba prosić urlopujących żołnierzy o przesunięcie karabinu. W tym kraju rekrut nie rozstaję się z bronią nawet w toalecie. Oszklone ściany restauracji pozwalają patrzeć na morze nie przerywając sobie lunchu. Na wprost nas cumuję izraelski okręt wojenny. Kilkaset metrów w prawo od niego dryfuję jednostka marynarki libańskiej. Gdzieś w górze myśliwiec przekracza barierę dźwięku. Nagromadzenie wojskowego żelastwa na tak małym skrawku ziemi jest zadziwiające. Pomimo, że zaledwie dwa miesiące temu ustały działania wojenne, na granicy panuje nastrój pikniku.
Z giwerą i maczetą pod bananowcem.
Kilkaset metrów od zamkniętej dla ruchu granicy, na tej samej „skale Abakarowa”, rozłożył się kibuc Rosh Hanikra. Każdego wieczoru kolejny z kibucników zamienia się z troskliwego rolnika-ogrodnika w żołnierza. Wsiada do starego jeepa obładowany karabinem, hełmem i kamizelką kuloodporną. Przez całą noc będzie krążył po okolicy wypatrując potencjalnych zamachowców i strzegąc spokojnego snu mieszkańców. Kiedy wstanie słońce
i opadnie mgła zacznie się nasz pierwszy dzień pracy na polach kibucu.
W mojej brygadzie pracuje starszy pan z Ameryki który w ten sposób urozmaica
...
Zobacz zdjęcia:
Izrael
Izrael - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





















