Gdy w Polsce były duże mrozy, my w Meksyku na półwyspie Jukatan i archipelagu Bancho-Chinchoro zalewaliśmy się potem i szukaliśmy cienia, aby schronić się przed palącymi promieniami słońca. Grupa czterech płetwonurków w składzie: Ryszard Krzywicki, Andrzej Siniarski, Edward Westerlund- pod kierownictwem Antoniego Żychlińskiego z Łódzkiego Klubu Płetwonurków „Tryton”, wybrała się do Meksyku, aby w ciepłych, klarownych, bardzo bogatych we florę i faunę wodach Morza Karaibskiego nurkować.
Wspaniała przygoda na bezludnym archipelagu - Bancho-Chinchoro
Antoni Żychliński2006-12-15 21:36:37
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 2.00 z 5.00. 3 głosów oddanych
że wkoło pływało mnóstwo różnego rodzaju ryb, do większych okazów trudno było się zbliżyć na oddanie pewnego odstrzału. Langusty wyciągaliśmy z jam w koralowcach za pomocą strzał. Ryby i langusty stanowiły nasze podstawowe jedzenie. Przy wyspie Cajo Norte wyciągnięcie z wody dwudziestu karakoli nie stanowiło żadnych trudności. Przy Cajo Lobo ślimaków było mało. Po dwunastu dniach pobytu na bezludnych wyspach, o wschodzie słońca popłynęliśmy łódką z naszym sternikiem do Majahval po moich dwóch przyjaciół, którzy przyjechali z Huston w USA, aby z nami ponurkować.
Z wyspy Cajo Lobo do Majahval jest ok. 60 km. Dystans ten przepłynęliśmy w ciągu dwóch godzin, bo fala była mała i łódź prawie cały czas płynęła w ślizgu.
Kiedy dopływaliśmy do Majahval, zerwał się wiatr i zrobił dużą falę, ale nasz wspaniały sternik, znający przybrzeżne rafy, bez kłopotu dopłynął do brzegu. Tam czekali już moi przyjaciele, których ostatnio widziałem 11 lat temu, gdy jechałem na poprzednią wyprawę do Meksyku. Jeden z nich to Leszek Borowicz, pochodzi z Łodzi, paręnaście lat temu wyjechał z Polski do Halapy w Meksyku, aby prowadzić Polską orkiestrę symfoniczną w tym mieście. Obecnie mieszka w Huston i tam prowadzi zespół muzyczny i szkołę gry na skrzypcach. Drugi to Janusz Abramowicz, mój wychowanek klubowy, który 30 lat temu wyemigrował do USA.
W Majahval miałem również zrobić zaopatrzenie na następne dni pobytu na bezludnej wyspie. Jako ciekawostkę opiszę zachowanie właścicielki jednego sklepu w wiosce. Wchodząc do niego powiedziałem, że mam zamiar zrobić duże zakupy. Zacząłem wybierać potrzebne nam artykuły. Obsługa nie była w stanie podać mi cen. Właścicielka sklepu w tym czasie malowała się i nie wykazywała żadnego zainteresowania klientem. Zapytana o cenę podawała sumy bardzo wysokie i wyglądało jakby robiła łaskę, że cokolwiek sprzeda.
...
Zobacz zdjęcia:
Meksyk
Meksyk - wybierz obszar, który cię interesuje:












































