Zmęczenie po kilkugodzinnym pobycie na lotnisku monachijskim, czasie spędzonym w ciszy wyludnionego miasta duchów znika wraz z pierwszym powiewem delikatnego, wrześniowego wiaterku muskającego moją twarz zaraz po wyjściu z samolotu wprost w nieprzebrane mroki Tbilisi. Gruzini przyzwyczajeni są do nocnego trybu pracy ich lotniska, stad więc tłumy oczekujących.
Kilka dni w Gruzji
Anna Piotrowska2006-12-15 21:28:08
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 11 głosów oddanych
przypominające szampan. Ze soku winogron produkuje się tu także wódkę zwaną czacza – jest bardzo mocna, powyżej 40 procent, a w sklepach widziałam także 61 procentowe. Wódka nie jest jednak popularna, w przeciwieństwie do tchlapi czyli zastygłego soku winogronowego przypinającego papirus (tzw. gruzińska „guma do żucia”). Produkowana podobnie, ale wypełniona orzechami laskowymi lub włoskimi czurczchela przypomina laskę kiełbasy ze sznurkiem wewnątrz. Znajoma Gruzinka opowiadała mi, że pewni Niemcy bardzo grzecznie podziękowali za przesłaną im w prezencie czurczchelę, odpisując jednak, że nie bardzo wiedzieli jak taką świeczkę mają zapalić.
Mój pobyt w Gruzji nie byłby pełen, gdybym nie zobaczyła Gruzji zachodniej – odmiennej od wschodniej, istnieje nawet rodzaj nieformalnej granicy pomiędzy nimi. Po drodze z dali mijamy Gori – miasto urodzin Stalina, którego matka wciąż – mimo ostrych dyskusji – spoczywa na gruzińskim panteonie pochowana pomiędzy najwybitniejszymi ludźmi tego narodu. Chociaż moja ekskursja do Gruzji zachodniej była krótkim jednodniowym wypadem do miasta Vani, wiem już, że zielono tu a klimat Gruzji zachodniej jest nieznacznie cieplejszy, balsamowe powietrze otula i pieści skórę niczym najlepszy kosmetyk. Chyba nie przesadzone są więc opowieści jakoby mityczna Kolchida znajdowała się na tamtym terenie. Bo i ludzie umieją, jak być może nigdzie indziej na świecie, z życia pięknie korzystać, radując się wspólnie ucztując przy stole. Biesiady gruzińskie nie obędą się bez tamady, czyli gospodarza wygłaszającego co rusz (dosłownie trzy, cztery minuty) długie oracje i wznoszącego przeróżne toasty – a to za gości, a to za pokój na świecie. A przy tym Gruzini śpiewają na głosy cudne pieśni: krąży o tym rosyjska anegdota, jakoby dwóch Gruzinów i butelka równały się gruzińskiej polifonii.
Wiem, ze do Gruzji warto wrócić – ze względu na kraj, bo jeśli kiedyś istniał raj na ziemi, to kto wie czy nie był on właśnie tutaj, ale jeszcze bardziej ze względu na ludzi – prawych, uczciwych, dobrych, których dowody sympatii odczuwa się tam na co dzień.
Elzbieta, 2007-08-01 15:53:57
Zobacz zdjęcia:
Gruzja
Gruzja - wybierz obszar, który cię interesuje:















































dato, 2007-08-14 01:55:20