• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28721
  • Porad: 18793
  • Postów: 115527
  • Tematów: 10544

Sri Lanka - Kraj jak ogród

Marzena Wyświetlono: 2250 razy 2004-05-06 11:06:32
  Ocena:2.36 (121 głosów)


Podobno można tu znaleźć najpiękniejsze na świecie szmaragdy i rubiny, wypić najbardziej aromatyczną herbatę i zjeść najsłodsze ananasy. Dla mnie największym skarbem Sri Lanki jest roślinność – buchająca przeróżnymi odcieniami zieleni, radująca oczy całą paletą kolorów wonnych kwiatów.
Sri Lanka to jeden wielki, cudowny ogród.

Gdy lądujemy na Cejlonie, zwanym od 31 lat Sri Lanką, jest jeszcze noc. Czterogodzinna różnica czasu między Polską a Sri Lanką nie jest może zbyt męcząca, ale kilkunastogodzinna podróż robi swoje. Zasypiam jak kamień na kilka godzin. Gdy się budzę, jest południe. Odsłaniam zasłony i patrzę na otoczenie hotelu jak urzeczona. Mnóstwo bajecznie kwitnących krzewów, palmy z pióropuszami gałęzi, a na horyzoncie ocean. Jestem w Kolombo – stolicy kraju.

Nasz cejloński przewodnik, Lesli, opowiada o swoim kraju, jego historii i religiach. Dowiadujemy się, że pierwsi przybyli tu, w V wieku p.n.e. mieszkańcy subkontynentu indyjskiego. W okresie odkryć geograficznych na wyspę trafili Portugalczycy, potem rządy sprawowali Holendrzy i Anglicy. W 1948 roku proklamowano niepodległość Cejlonu, a w 1972 roku nowa konstytucja zmieniła jego nazwę na Sri Lanka. Prawie 70 procent ludności to buddyści, 15 procent – hinduiści, a reszta wyznaje islam i wiarę katolicką.

Wędrujemy po Kolombo, po niezwykle kolorowych i hałaśliwych ulicach, na których królują motorowe riksze zwane tuk-tukami. Oglądamy świątynie buddyjskie, hinduskie, muzułmańskie i chrześcijańskie i czym prędzej uciekamy do miejsc znacznie cichszych i spokojniejszych.

-Jutro musimy wcześnie wstać, by zdążyć na karmienie słoni – zapowiada Lesli. Karmienie słoni? Nie bardzo to sobie wyobrażam, ale włączam alarm w budziku.
Jedziemy do Pinnawela, gdzie znajduje się sierociniec dla słoni. Moim towarzyszom droga się dłuży, zasypiają. Ja nie mogę ani na chwilę zamknąć oczu. Jak tu spać, gdy mijamy kolorowe wioski z niewielkimi domami tonącymi w kwiatach, ogromne drzewa chlebowe, akacje, sady papai, mango, bananowce, plantacje ananasów czy ryżu.

Docieramy do wioski, w której schronienie znalazły małe słoniątka porzucone lub osierocone przez swe matki. Tu karmi się je, pielęgnuje aż do czasu, gdy staną się dorosłe i będą mogły odwdzięczyć się opiekunom ciężką pracą między innymi przy transporcie drewna z dżungli. O określonych porach opiekunowie karmią słoniątka mlekiem z ogromnych butelek. Ten spektakl oglądają nie tylko turyści, ale przede wszystkim dzieciaki z cejlońskich szkół. Wszystkie ubrane w jednakowe mundurki zaśmiewają się z ciężkich zwierzaków. Potem słonie maszerują na drugą stronę wioski, do rzeki, by taplać się w niej, chłodzić swoje cielska i pić do woli.

Ruszamy w dalszą podróż. Po kilkudziesięciu kilometrach z dżungli wychodzi na nasz samochód ogromny słoń. Lesli, widząc nasze zdziwienie i przerażenie śmieje się i tłumaczy, że słonie to na Sri Lance normalka. – Zwierzęta mają pierwszeństwo, musimy stać i czekać, aż słoń przejdzie na drugą stronę – mówi mężczyzna.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Sri LankaWybierz obszar który Cię interesuje

Sri LankaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju