Sri Lanka - Z wizyta u sloni
Marzena Wyświetlono: 1290 razy 2004-05-06 10:57:01![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.35 (68 głosów) |
Widok słoniątka karmionego mlekiem z butelki wzruszył mnie ogromnie. Zastanawiałam się, co stało się z jego matką. Wiem, że słonice są dobrymi opiekunkami, musiało więc wydarzyć się coś złego, co spowodowało, że mały słonik stał się sierotą.
Na szczęście znaleziono go i przywieziono do Pinnawela, gdzie funkcjonuje sierociniec dla zwierząt. Tam takich sierot żyje wiele.
Jesteśmy w Południowej części Sri Lanki, nad ciepłym Oceanem Indyjskim. Mamy wyruszyć do Pinnawela, wioski położonej w centralnej części wyspy. Czeka nas wielogodzinna podróż, podczas której mam nadzieję zobaczyć nie tylko znane turystyczne atrakcje, ale i miejsca zwyczajne – wioski, miasteczka, lasy, pola.
Słońce wschodzi po godzinie szóstej i od razu mocno przypieka. Nieco sennym wzrokiem patrzę przez szybę autobusu na budzącą się do życia wyspę. Na pola ryżowe wyszły już kobiety w słomkowych kapeluszach chroniących ich głowy, szyje, ramiona od spiekoty. Na podmokłych łąkach pasą się krowy brodzące po wodzie. Czyżby to rasa wodnego bydła? – ktoś żartuje. – Może ich mleko jest bardziej wodniste?
Teren staje się górzysty i cały porośnięty bujnym lasem. Mijamy obszar wilgotnych lasów Singharia. To park narodowy wpisany w 1988 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Utworzono go, by zachować dla potomnych roślinność, której wiele gatunków występuje tylko tu, na Sri Lance. – Dobrze, że tak się stało, bo las był trzebiony w zatrważającym tempie – mówi przewodnik. - Wypalano drzewa, aby zyskać pola uprawne, niszczono palmy rotangowe, z których wyplata się meble.
W lasach Singharia jest wiele skarbów natury. Można z nich korzystać, ale planowo. Tu zbiera się nasiona kardamonu, który jest znaną aromatyczną azjatycką przyprawą dodawaną do kawy, sosów, zup. Stąd pochodzi sok palmowy, z którego wytwarzany jest wysokiej jakości cukier palmowy no i rotang. W piaskach i żwirowych łachach Koskulany, Gangi, Gin Gangi i innych rzek przepływających przez park znaleźć można rubiny, topazy, szafiry i turmaliny.
Dla mnie największymi skarbami parku są rośliny, szczególnie wielobarwnie kwitnące storczyki, których obfitość powoduje prawdziwy zawrót głowy.
Krajobraz zmienia się, za oknem widać tylko wioski, wioski i wioski. Nie wiadomo, gdzie jest koniec jednej, a początek następnej. – Najlepiej patrzcie, co miejscowi wystawiają na przydrożnych kramach – radzi przewodnik. – Tu każda miejscowość specjalizuje się w produkcji innych rzeczy.
Rzeczywiście, przed chatami jednej widzę meble wyplatane z rotangu, w innej na straganach królują banany, których jest wiele rodzajów (czerwone, żółte, zielone, długie, krótkie), gdzieniegdzie drewniane figurki. Zatrzymujemy się w wiosce “ananasowej”. Najpierw minęliśmy plantacje, gdzie uprawia się te słodkie owoce, potem stanęliśmy przy kramie pełnym egzotycznych przysmaków. Kobieta wybiera najpiękniejsze okazy, zgrabnym ruchem ręki, w której dzierży wielki, ostry nóż, kroi je na pół, dzieli na mniejsze części układając w fantazyjną harmonijkę.
| Oceń relację |
Sri LankaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju




















