Kiedy podróżowałam z grupą przyjaciół po Republice Południowej Afryki, ktoś wpadł na pomysł, by zmienić nieco marszrutę i zawitać choć na jeden dzień do Suazi. -Suazi, co to jest? - pytali niektórzy. - Kraj? Prowincja? Miasto? Nie ma się co dziwić ich niewiedzy. O Suazi tak naprawdę słyszało niewielu Polaków.
Jeden dzień w Suazi

Marzena2004-05-05 21:27:42
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
pragnienie ruszyliśmy drogą na południe, w kierunku stolicy.
Jakże inny tu krajobraz niż w nowoczesnym RPA. Zielone wzgórza, doliny, w których gdzieniegdzie wyrastają wioski z okrągłymi, pokrytymi strzechą domkami. Pasą się krowy, kozy, owce, słychać gdakanie kur, pianie kogutów. Przyzwyczajeni do luksusowych autostrad, na drogach Suazi czuliśmy się jak... w Polsce. Wąskie, pozakręcane trakty są jednak nieco lepszej jakości niż u nas. Mijamy pola uprawne, łąki, plantacje. Centrum kraju zajmuje sawanna trawiasta, co sprawia, że głównym zajęciem ludności jest hodowla bydła i uprawa trzciny cukrowej, bawełny i tytoniu. Droga prowadzi to w górę, to w dół, większość terytorium jest bowiem położona na dość dużych wysokościach, a największy szczyt - Emlembe sięga 1862 m n.p.m.
Spotykamy kolorowo, choć ubogo odzianych mieszkańców, którzy machają do nas przyjaźnie. Przejeżdżamy przez miasteczka Rocklands, Pigg's Peak, w których rondawele (okrągłe chaty) ustępują murowanym budynkom krytym blachą. Są też spore sklepy i banki. Na ulicach jest raczej czysto, nie widać, jak w Johanesburgu, stert śmieci na poboczach czy chodnikach. W przydrożnych toaletach zauważamy ostrzeżenia przed HIV-AIDS - plagą Afryki. Jedziemy dalej mijając rezerwaty przyrody: Phophoyane Falls i największy w kraju Malalotja.
Nagle zza zakrętu wyłania się grupa czarnych dzieci odzianych w śmieszne stroje wykonane z liści. Zielone spódniczki opasają ich biodra, podobne ozdoby przywieszone są na szyi i kostkach u nóg. Dzieciaki tańczą i machają do nas. Cóż to za zjawisko? Zatrzymujemy pojazd, wysiadamy, fotografujemy, rozdajemy cukierki i dopiero po chwili zauważamy, że po drugiej stronie drogi ustawione są stragany z rękodziełem. Mali tancerze to wabiki na turystów, żywa reklama, nienachalni naganiacze. Oglądamy drewniane figurki zwierząt, malowane tkaniny, maski, dzidy. Kupujemy
...
Zobacz zdjęcia:
Suazi
Suazi - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




















