• Relacji z podrózy: 16870
  • Zdjęć: 118147
  • Podróżników: 24257
  • Porad: 18761
  • Postów: 91329
  • Tematów: 8669

Wspinaczka w Karakorum

Polish Trango Tower Expedition Wyświetlono: 344 razy 2006-11-10 11:37:05
  Ocena:2.94 (53 głosów)


Pakistan i Karakorum... jakże to odległe miejsca na ziemi. A na tym krańcu świata „owcze turnie”, znane nam wszystkim jako Turnie Trango.
Przygotowania do wyjazdu, lot i nowy, inny świat. Całą sytuacje pomaga nam ogarnąć i odnaleźć się w tym nowym miejscu, agencja Jasmine Tours. Nasze wyobcowanie łagodzi obecność „swoich chłopaków” z drugiej polskiej wyprawy, o spojrzeniach skierowanych w stronę tego samego szczytu.

Start z Rawalpindi, skąd po dniu docieramy do Skardu. Podróż busem po Karakorum Highway trwa 2 dni, z noclegiem w upalnym Chillaz (?) . W drodze zaskakuje nas osuwisko skalne. Nawet dynamit nie pomaga, więc musimy zmienić busa, szybko przenosząc nasze rzeczy. W bazie pod Trango międzynarodowe towarzystwo: Słoweńcy, Hiszpanie, Austriacy. A nawet Szwajcarzy i Słowacy, ale wcześniej.

Po krótkim rekonesansie, ruszamy następnego dnia na aklimatyzacje pod południową przełęcz. Husajn – nasz kucharz pomaga nam wynieść jeden plecak. Zaskoczeni jesteśmy jego tempem – jakby miał doczepiony silniczek. Taka wysokość to dla niego pestka, wszak nosił już w tym roku worki na 7700 m npm. Nocleg to okropny ból głowy, jak pijani nie możemy się odnaleźć, prochy przeciwbólowe i Diuramid nie pomagają. Następnego dnia pospiesznie schodzimy na dół.

Jak się później okazuje przez kolejne dni, otaczające nas szczyty będziemy mogli podziwiać tylko z bazy. W tym czasie większość okolicznych szczytów otula się bielą.

4 września pogoda się zmienia, a my przechodzimy rozgrzewkową drogę „Oceano Trango” 6A/B RP m 300 na turni przy BC (po wycofie 31 sierpnia w deszczu). Przechodzimy także 1 wyciągową nowość Sylvio Karo zgodnie ocenioną na „czujne” VI.1 – ok. 40 m rajbungu - 4 spity.

Następnego dnia pada następna droga „Karakoram Khush” 6B A0 ok. 300 m na turni „Garda Peak” 4700 m npm. Przebywamy ją klasycznie (6B), prawdopodobnie nowymi wariantami ze względu na słaby schemat drogi.

Po odpoczynku, 8 września wreszcie wbijamy się w ścianę Nameless Trango Tower (6239 m npm). Startujemy po noclegu na 4800m. Jednak szybko uświadamiamy sobie, że nasze plecaki są za ciężkie, powodują bardzo słabe tempo wspinaczki. Nie zniechęcając się, drugiego dnia około 11 jesteśmy na shoulderze i wspinamy się na Enternal Flame. Niestety dużą część wspinania stanowi tu podhaczanie, co mocno nas rozczarowuje – co do naszych możliwości oczywiście.

Nadchodzi, zawsze przykra, decyzja o zjedzie. Postanawiamy teraz „ugryźć „ Drogę Słoweńską” o trudnościach VIII+. Optymistyczna prognoza pogody sprawia, że zauroczeni tą wspaniałą turnią, nie przejmujemy się faktem, że jest to już 3 dzień, ani tym, że pozostało nam ok. 350 m i ok. 9-10 wyciągów wspinania z tego ok. 4 trudne. Poruszanie w ścianie niestety nie zawsze jest klasyczne, ale haczenie stanowi dużo mniejszą część niż na Enternal Flame.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
PakistanWybierz obszar który Cię interesuje

PakistanChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju