Izrael 2005 - Jerozolima - Eilat - Taba - Dahab
Izrael 2005 - Jerozolima - Eilat - Taba - Dahab


Piotbula2006-10-23 15:36:01
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
http://www.piotbula.republika.pl
31.05.05 Jerozolima - Eilat - Taba - Dahab
Autobus do Eilat mieliśmy o 7 rano, ale obudziłem się tak wcześnie, że odwiedziłem jeszcze Bazylikę Grobu Pańskiego. Co ciekawe, jest tam podobno inny czas niż w całej Jerozolimie.
Godzina różnicy. A czasu pilnują wszyscy bardzo dokładnie. Niech tylko spóźnią się ze swoją procesją Franciszkanie, Ormianie, czy Koptowie, a już "konkurencja" zablokuje im dostęp do Grobu. Nie miało to chyba nigdy miejsca, ponieważ wszyscy pilnują swojej kolejki co do sekundy. Z opowiadań księdza dowiedzieliśmy się, że specjalną miłością wszystkie te trzy grupy do siebie nie pałają...
O 5 rano nie ma w Bazylice tłoku i miałem nawet możliwość pomodlić się przy grobowcu wewnątrz specjalnej kaplicy. Dużo łatwiej skupić się gdy wokół nie ma tłumów turystów, czy wiernych.
Obudziłem chłopaków po powrocie i autobusem nr 20 spod Jaffa Gate dojechaliśmy do dworca akurat na czas. Nie było problemów ze znalezieniem właściwego autobusu, choć dworzec bardziej przypomina lotnisko. Autobus mieliśmy luksusowy, ale nie ma się co dziwić za takie pieniądze... Uzbrojonej młodzieży też jakby mniej było niż przy poprzednim naszym autobusowym kursie.
W Eilat byliśmy około 11, a kolejny autobus do granicy mieliśmy za 6,40 NIS o 12. Na granicy, po stronie izraelskiej odprawa odbyła się bez kłopotów, oprócz opłaty wyjazdowej - 17 USD ;(
Po stronie egipskiej zaczęły się schody. Nie mieliśmy wizy, a urzędnik od pieczątek nie umiał po angielsku. Odesłał nas do kolesia obsługującego właśnie polską wycieczkę wracającą do Egiptu z Izraela.
"Miła" pilotka stwierdziła, że mamy poczekać, bo teraz ONI są obsługiwani - pięć pełnych autokarów !!! Po trzecim autokarze koleś się zlitował i może ze względu na marudzącego Krzysia wziął nasze karty wjazdowe, namazał cos w jednej rubryce po arabsku i przeszliśmy bez żadnych opłat otrzymując pieczątkę na 15 dni na teren Synaju, a konkretnie na wybrzeże Zatoki Akaba i okolice Góry Synaj.
Mieliśmy jeszcze trochę czasu na dworcu w Tabie - autobus do Dahab odjeżdża o 15. Wprawdzie mili Egipcjanie proponowali nam taksówkę, ale uznaliśmy że 90 funtów od osoby to za dużo.
Zjedliśmy najpierw w pobliskiej "restauracji" dla tubylców ogromny obiad za 20 funtów egipskich ( 1usd - 5,7 funta). Cena w porównaniu z izraelskimi cenami śmieszna, biorąc pod uwagę ilość jedzenia, które dostaliśmy, a wszystko smakowało wybornie.
Autobus do Dahab kosztuje 21 funtów, ale wyjeżdżając z Taby trzeba zapłacić jeszcze opłatę wyjazdowa 35 funtów od osoby, co jest wyraźnie napisane na dużej tablicy przy punkcie poboru pieniędzy. Wprawdzie mieliśmy jechać 2 godziny, ale po synajskich górach nasz pojazd ledwo dawał sobie radę i byliśmy szczęśliwi, że na dworzec dojechaliśmy około 18. Wokół nas zgromadziło się od razu kilku naganiaczy. W autobusie wiozącym nas do ośrodków przy morzu dogadaliśmy się z miłym Egipcjaninem, który zawiózł nas do campingu Delfin - domek wynajęliśmy za 20 funtów !!!. Są tam też pokoje za 70 funtów z oddzielną łazienką i klimatyzacją, ale nie potrzebowaliśmy aż takiego luksusu na dwa ostatnie dni wakacji.
Oczywiście wskoczyliśmy jeszcze do morza popływać. Przy hotelu plaża nie była najlepsza - kamienie i długo trzeba iść w morze by było wystarczająco głęboko. Kilkadziesiąt metrów dalej, po przejściu nadmorskim deptakiem znaleźliśmy miejsce w centrum miasteczka hotelowego i z Krzysiem chwilę poszaleliśmy w falach w blasku zachodzącego słońca. Po zachodzie był jeszcze czas na piwko w plażowej knajpce. Za 0,5 litra - 12 funtów. Dla mnie jednak dzień miał się jeszcze daleko ku końcowi...
Zobacz zdjęcia:
Izrael
Izrael - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



















