Izrael 2005 - Nazareth - Jerozolima
piotbula Wyświetlono: 5190 razy 2006-10-23 15:22:43![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.87 (89 głosów) |
Izrael 2005
http://www.piotbula.republika.pl
27.05.05 Nazareth - Jerozolima
Jeszcze wczoraj dowiedzieliśmy się, że bezpośrednich połączeń z Nazaretu do Jerozolimy nie ma. Nazaret jest ogólnie dziwnym miastem w Izraelu. Trzy czwarte mieszkańców to muzułmanie, a jedna czwarta chrześcijanie. Żydów za bardzo nie widać. Podobno to najbardziej muzułmańskie miasto w całym Izraelu. Może dlatego tak tu kiepsko komunikacyjnie. Kolejny problem komunikacyjny to szabas. Od piątku po południu do soboty wieczór autobusy w Izraelu nie jeżdżą. Postanowiliśmy więc dostać się bezpośrednio do Jerozolimy, odkładając zwiedzanie północy Izraela na inna wycieczkę. Czekaliśmy na przystanku na autobus do Tel Awiwu, ale pomimo, iż był w rozkładzie, jego szabas zaczął się wcześniej. Jeden z przechodniów doradził nam by jechać 20 kilometrów na południe do Afuli, która jest okolicznym węzłem komunikacyjnym i tam łapać dalsze połączenia. Niestety do Afuli bus też nie przyjechał. W końcu udało się nam znaleźć taksówkę, która zabrała nas pod sam dworzec za 25 NIS. Na dworcu wkroczyliśmy do innego świata. To był ten Izrael którego oczekiwałem. Z jednego autobusu wysypał się tłum tradycyjnie na czarno ubranych Żydów z pejsami, wystającymi spod marynarek tałesami i obowiązkowo w kapelusikach. Krzysiowi najbardziej podobali się jego rówieśnicy ubrani jak miniatury dorosłych i oczywiście również z pejsami. Jechali do Jerozolimy, ale wolnych miejsc nie mieli. Musieliśmy czekać około godziny na autobus kursowy numer 962. Z niego z kolei wysiadła cała grupa umundurowanych "harcerzy" wracających do domu z obozów wojskowych dla młodzieży na szabasowy weekend. Każdy z karabinem maszynowym na plecach. Niektórzy mieli kłopoty, żeby te karabiny unieść, gdyż były od nich większe. Podzieliłem więc sobie Żydów na tych od modlitwy i na tych od walki. Co ciekawe dziewczyny były śliczne tylko te z karabinami ;))) W autobusie siedziałem obok takiego żołnierza, a jego karabin leżał na moich kolanach obok Krzysia. I tak miałem lepiej, bo Rafał siedząc na ziemi całą drogę do Jerozolimy miał karabin wycelowany w głowę. To pewnie prze te jego irańskie pieczątki ;)
Ściana Płaczu Dome of the Rock
Mury miejske Jerozolimy w okolicach Jafa Gate Bazylika Grobu Pańskiego
Dojechaliśmy na nowoczesny dworzec jerozolimski około południa. Mnóstwo tu nowoczesnych sklepów i knajpek. Atmosfera jak na lotnisku. Jak, że dworzec jest znacznie od centrum oddalony, wsiedliśmy do autobusu numer 6 i pojechaliśmy szukać noclegu. O dziwo najbardziej popularnym językiem słyszanym w autobusie był rosyjski. Mnóstwo tu imigrantów z terenów byłego ZSRR. Wiedzieliśmy, że polecany przez Rachel "Petra Hostel" znajduje się przy Jafa Gate i tam się udaliśmy. Nie było żadnych problemów by go znaleźć i z wolnymi miejscami.
| Oceń relację |
IzraelWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





















