Izrael 2005
Izrael 2005 - Nazareth - Jerozolima


Piotbula2006-10-23 15:22:43
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.20 z 5.00. 15 głosów oddanych
;))) W autobusie siedziałem obok takiego żołnierza, a jego karabin leżał na moich kolanach obok Krzysia. I tak miałem lepiej, bo Rafał siedząc na ziemi całą drogę do Jerozolimy miał karabin wycelowany w głowę. To pewnie prze te jego irańskie pieczątki ;)
Ściana Płaczu Dome of the Rock
Mury miejske Jerozolimy w okolicach Jafa Gate Bazylika Grobu Pańskiego
Dojechaliśmy na nowoczesny dworzec jerozolimski około południa. Mnóstwo tu nowoczesnych sklepów i knajpek. Atmosfera jak na lotnisku. Jak, że dworzec jest znacznie od centrum oddalony, wsiedliśmy do autobusu numer 6 i pojechaliśmy szukać noclegu. O dziwo najbardziej popularnym językiem słyszanym w autobusie był rosyjski. Mnóstwo tu imigrantów z terenów byłego ZSRR. Wiedzieliśmy, że polecany przez Rachel "Petra Hostel" znajduje się przy Jafa Gate i tam się udaliśmy. Nie było żadnych problemów by go znaleźć i z wolnymi miejscami. Mogliśmy wybierać, czy chcemy za 35 NIS w ośmioosobowej sali czy za 25 NIS na dachu. Wybraliśmy z dachem nad głową. Z miłą Czeszką Dagmarą pracującą na recepcji rozmawialiśmy po angielsku ;). Znalazła się i Rachel, zachwycona Jerozolimą i udzieliła nam kilku rad, a przy okazji namówiła nas na nocną wycieczkę. Za 100 NIS od osoby mieliśmy busa z kierowcą i przewodnikiem, który kilkuosobową grupę miał zawieźć na wschód słońca do twierdzy żydowskiej Masada, potem do El Gedi nad Morze Martwe, do Qumran i do Jerycha.
Najpierw jednak poszliśmy poczuć klimat Jerozolimy, jednego z piękniejszych miast które w życiu widziałem. Pierwszym punktem programu była Ściana Płaczu, święte miejsce Żydów, będąca podobno pozostałością po Świątyni Salomona. Tu znów można nacieszyć oczy tradycyjnie poubieranymi, modlącymi się żarliwie Izraelitami. Przy wejściu nie obyło się bez szczegółowej kontroli, włącznie z prześwietleniami bagażu. Widać, że środki bezpieczeństwa stosowane w obawie przed zamachami są tu bardzo ostre. Przeszukujący nas żołnierz zapytał czy nie mam żadnych naboi. Nie miałem, więc przepuścił nas bez problemów. Po serii fotek wybraliśmy się zobaczyć Dome of the Rock, jednak w soboty i niedziele świątynia ta jest otwarta tylko dla muzułmanów. Niewiernym wstęp wzbroniony. Wpuścili nas za to do Bazyliki Grobu Pańskiego. Tu byliśmy u siebie. No może prawie :) Najpierw trafiliśmy na pielgrzymkę wiernych kościoła koptyjskiego - wszyscy ciemnoskórzy. Potem pomodliliśmy się z franciszkanami, a na końcu wysłuchaliśmy śpiewów ormiańskich. Na dziedzińcu spotkaliśmy księdza Roberta, który był kiedyś wikarym mojej parafii w Białej, a teraz studiuje w Jerozolimie. Świat jest jednak mały. umówiliśmy się na wizytę w domu polskim, gdzie właśnie mieszka. Pobłądziliśmy trochę po arabskiej, bardzo brudnej, części miasta i w końcu trafiliśmy do Domu Polskiego prowadzonego przez Siostry Elżbietanki. Siostra, która nam otworzyła, bardzo zdziwiła się słysząc polski język i widząc takiego małego podróżnika jak Krzyś. Ksiądz Robert zaprowadził nas na dach, skąd widać było wspaniałą panoramę miasta i to we wszystkich kierunkach. Usłyszeliśmy szczegółowe informacje o tym, co gdzie się znajduje i co warto zobaczyć przez te kilka dni, które mieliśmy tu spędzić. Na koniec zostaliśmy zaproszeni na polską kolację i nie potrafiliśmy odmówić. Dawno nie widziałem syna jedzącego tak dużo przeróżnych dobrodziejstw od zupy począwszy, a na deserze kończąc. Dowiedzieliśmy się, że pokoje w Domu Polskim można wynajmować za 35 USD od dwójki i to zarówno w tym domu jak i tym nowym poza murami Starego Miasta. Wróciliśmy jednak do bardziej ekonomicznego hostelu, umawiając się jeszcze z księdzem na pożegnalne spotkanie.
Zobacz zdjęcia:
Izrael
Izrael - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















