Izrael 2005 - Amman - Nazareth
piotbula Wyświetlono: 2186 razy 2006-10-23 14:42:29![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.04 (52 głosów) |
Izrael 2005
http://www.piotbula.republika.pl
26.05.05 Amman - Nazareth
Dostać się na terytorium Izraela to nie taka prosta sprawa. Mieliśmy bilety bezpośrednio do Nazaretu, ale nasz autobus odjechał z granicy w drogę powrotną do Ammanu. Weszliśmy więc do granicznego terminala pieszo, mijając piękny napis "Welcome in Israel". Najpierw odbyła bardzo szczegółowa kontrola naszego bagażu. Nawet nam buty prześwietlali. Dużo zainteresowania młodych i bardzo skrupulatnych dziewczyn w mundurach wzbudzało błoto z Morza Martwego, które miał w plecaku zarówno Rafał jak i Krzyś. Po bagażach przyszła kolej na spowiedź. Byliśmy pytani o wszystkich naszych znajomych na całym świecie, o cele naszej wycieczki, o kraje które już odwiedziliśmy i tu wpadliśmy. Rafał miał w paszporcie pieczątkę z Iranu. Kiedy powiedziałem, że poznaliśmy się w Teheranie to pomimo tego, że mój paszport był już opieczętowany, zabrano mi go z powrotem. Prawie dwie godziny trwało, zanim sprawdzono w tajnych aktach izraelskiego wywiadu jacy to z nas porządni turyści i że z "teroryzmem" irańskim nie mamy nic wspólnego, a przynajmniej nic o tym nie było wiadomo w Izraelu. W międzyczasie najbardziej ambitna z dziewczyn zaczęła sprawdzać jakie to notatki robie w moim dzienniku i czy aby nie ma tam, nic podejrzanego. Na szczęście po polsku nie umiała ;)
W końcu jednak dostaliśmy nasze paszporty i pozwolenie na wjazd do Ziemi Świętej. Nie za bardzo wiedziałem jak mamy dalej jechać. Żadnego autobusu nie było, a naszych współpasażerów z Ammanu również nigdzie nie widziałem. Zacząłem juz rozmawiać z taksówkarzem, ale ktoś w końcu zawołał, że za bramą terminalu od trzech godzin czeka na nas minibus z lekko zniecierpliwionymi pasażerami.
W Nazarecie byliśmy około 14.30 i było za późno by planować wycieczkę nad Jezioro Galilejskie do Tyberias. Wzięliśmy plan miasteczka z informacji turystycznej i bez problemu trafiliśmy do noclegowni Sióstr Nazaretanek. Za miejsce w wieloosobowej sali trzeba było zapłacić 35 szekli ( NIS ) przy kursie 1 $ = 4,2 NIS. Miły, młody człowiek udzielił nam sporo informacji o miasteczku i zaprowadził do dużego, surowego, bodajże piętnastoosobowego dormitorium znajdującego się w piwnicach klasztoru. Zostawiliśmy nasze bagaże i wyruszyliśmy obejrzeć miejsce, w którym Jezus spędził swoje dzieciństwo. Ciężko zwiedzać z pustym żołądkiem. Zjedliśmy więc drobiową szałarmę za 16 NIS. Ceny w Izraelu są znacznie wyższe niż w Jordanii.
Najpierw doszliśmy do "Źródła Maryi", a potem do prawosławnej Cerkwi Zwiastowania. Główna droga przez Nazaret, którą szliśmy nie robiła ciekawego wrażenia. Zwykła droga, jak w europejskim mieście. Ale po obejrzeniu bogato zdobionej cerkwi wracaliśmy przez Stare Miasto i tu bardzo mi się podobało.
| Oceń relację |
Komentarze
IzraelWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















Dbają o bezpieczeństwo w Izraelu czy to coś złego?Ponadto nasi polacy komandosi uczą w Izraelu i na całym świecie sztuk walki w Instytucie Kraw Maga.Szkoda, ze nasze polskie służby nie są odsyłane do Izraela w celu przeszkolenia u najlepszych specjalistów.