Ghana - część IV
Ghana - część IV


MaTT2006-10-20 17:18:57
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 2.50 z 5.00. 2 głosów oddanych
zdarzena z ostatniej chwili...
z dwadziescia minut temu wysiadl prad.... w Afryce czesto wylanczaja prad ale w Ghanie wylanczaja
go sukcesywnie... w na przelomie dwuch tygodni maja trzy nocki bez prau i trzy dni.... czasmi jak
podrozuje to bywa tak ze nie ma pradu przez tydzien dlatego bo dzieje sie to w wyznaczonych
rejonach miast a czasam mam takiego pecha ze jak nocuje u jednego pradu nie ma na drugi dzien
jade do innego skraju miasta badz panstwa i tam snow pradu nie ma.... mowia ze to z powodu braku
wody w rzece i tama nie wyraba z produkcja ale nie wszyscy w to wieza... ale mniejsza z tym prad
wysiadl jak wysylalem zdjecia wiec postanowilem sie przejsc na moment...
chodzac sobie po pobliskich sklepach... gararzach... dorzedem do pewnego malego sklepiku w kurym
na fotelu siedzia poterzna Afrykanka... naprawde ganinczycy naprawde lubia rozmawiac... pamietam
jak w pierwszy dzien przyjechalem do Ghany wsiadlem z tyira podchodze dosklepikarza i sie go
grzecznie ptam "przepraszam pana, mogl by pan mi wskazac gdzie znajduje sie w poblirzu
internet???"
"Co tak odrazu pytarz mnie??? spokojnie, poczekaj... mam na imie dankla... jak ciebie swa.. co
porabiasz w tych stronach.... co myslisz o Afryce...." :-)
Powracajac do afrykanki w sklepie.
Zaczolem z nia rozmawiac.. czego nie lubie w Afryce to jesli ktkolwiek ma biala skure ludze mysla
ze oczywiscie kieszenie ma wypchane doralami... ta kobieta tak samo myslala... oznajmila ze nie
ma pieniedzy i fajnie by bylo jak bym jej dal 20 milonow sidis... jest to ponad 5000 zl :-)...
wkurzyla mnie tym i przez to ze chcac nie chcac zrzylem sie z podejsciem w afryce zaczolem z niam
brzliwie rozmawiac... rozmowa biegla ze ona nic nie ma ale ja terz nic nie mam ona ma sklep i
dach nad glowa i jak pada to ma schronienie a ja w tym czasie mokne gdzies pod drzewem...
Ostatecznie ja ja prosze tak dla przekory o jakas dotacje ale ona mowi ze nie ma pieniadzy a ja
na to ze chociasz gary by sie przydalo...
(GARY taka karza manna robiona z kasawy po prstu miesza sie nia z woda nawed zimna, dodaje sie
cukru morze troche mleka w proszku i jak dla podrusznika jak znalasl... przyjaciolka w Dakarze
powiedziala ze jak odniej ludzie ze wsi wybieraja sie na polowoanie do jungli biora wlasnie gary
i cukier i im to wystarcza na kilka dni)
A ona na to GAry...Hmm... powiedziala swojemu dziecku cos w GA i po chwili dziecko przychodzi z
durza paka Gary cukru i mleka w proszku.....
Orzolomiony wracam do znajomego do kafejki na komputer... po chwili slysze OBRONI (bialy
czlowiek) chcerz banana... a ja na to tak chce... a za ile chcesz... ale ja nic nie mam... a to
nie.... co ja myslalem ze chcesz mi dac banana... (smutn mina) dobra ile chcesz....
Odwdzieczylem sie tymi ludzmi sumienicie ale i tak jestem pod wrazeniem... siedze z powrotem
przed komputerem i probuje wysylac jakies fotki...
ktos moze pomysli ze jak wylaczyli prad czemu znow siedze przed komputerem, moja odp. na to pytanie przmi: w Ghanie wyanczaja prad sukcesywnie tak jak napisalem u gory ale do tego dochodzi czasem so kilku godzinne przeblyski... wiec jak pracujesz przy komputerze musisz miec mocne
nerwy.
CDN. moze kiedys :-)
MaTT
Zobacz zdjęcia:
Ghana
Ghana - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





















Rozumiem że tam skąd pisze nie ma polskich znaków ale ta składnia i błędy, poziom 1 klasisty z podstawówki
Jendrek, 2008-01-27 03:55:07