• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28721
  • Porad: 18793
  • Postów: 115527
  • Tematów: 10544

Chmury nad Mt. Kinabalu

dabkowski Wyświetlono: 717 razy 2006-10-17 16:16:20
  Ocena:2.21 (143 głosów)


Z zamiarem wejścia na Mt. Kinabalu nosiłem się już od dawna. To znaczy może nie od bardzo dawna, ale od momentu, gdy znalazłem informacje w internecie, że wejście jest możliwe nawet dla zasiedziałych przed komputerem okularników - aczkolwiek pożądany jest „minimalny poziom sprawności fizycznej”. Dłuższy czas męczyło mnie, jak należy rozumieć powyższe pojęcie? Czy są to ci, którzy codziennie biegają, czy też tacy, co jeszcze czasem wstają od komputera, aby pójść do lodówki po kolejnego hamburgera?
Po dalszych poszukiwaniach, obejrzeniu kilkunastu publikacji i rozmów z ludźmi, którzy tam byli, doszedłem do wniosku, że zachodzi spore prawdopodobieństwo, iż spełniam wymóg minialny. Rozpocząłem więc przygotowania do wspinaczki. Zgodnie z wytycznymi zapisanymi w przewodnikach, najpierw wybrałem się na zakupy: ciepła kurtka, nieprzemakalne rękawice, czapka wełniana (trudne do zdobycia w tropikalnej Malezji i dość kosztowne), latarka, nieprzemakalne poncho i cały zapas batoników czekoladowych, pozytywnie wpływających na „minimalny poziom sprawności fizycznej” alpinisty amatora na szlaku.

Wreszcie lecę na Borneo, do malezyjskiego stanu Sabah. Po wylądowaniu w Kota Kinabalu rozpoczynam poszukiwania możliwości transportu do Parku Narodowego Kinabalu, który znajduje się 90 km od stolicy stanu, a także zorganizowania wejścia na górę. Niepokoi mnie tylko jeden czynnik – miasto i okolice są pogrążone w ciężkich chmurach, wieje silny wiatr i non-stop pada deszcz. Spodziewany widok Mt. Kinabalu na horyzoncie, górujący nad miastem, nie istnieje! Wszystko zasłonięte ołowianymi chmurami. Nie mam szczęścia. Ulewa i wiatry, to „odpryski” tajfunu szalejącego na Morzu Południowo-Chińskim, u południowych wybrzeży Filipin. Pogoda psuje się coraz bardziej. Wieczorem zrywa się sztorm, który łamie drzewa na wybrzeżu i strzępi palmy przed moim hotelem. Następnego dnia rano, sytuacja wcale nie ulega poprawie. Wiatr zrywa się znienacka i uderza z dużą siłą. W hotelowej restauracji podczas śniadania jedno z takich uderzeń otwiera szlane drzwi tarasowe i do środka wlewa się ściana wody. Podmuch przewraca kilka stolików, zrzucając wszystko co się na nich znajdowało na gości. Cztery osoby z obsługi hotelowej z dużym wysiłkiem zamykają drzwi, a dwie kolejne wiąże je razem obrusami. Psuje się nie tylko pogoda, ale i mój humor. W większości agencji turystycznych, organizujących wspinaczki na Mt. Kinabalu, zostałem uprzedzony, że przewidują kłopoty z wejściem. Dodatkowo okazuje się, że koszt indywidualnego transportu do Parku Narodowego jest dość wysoki, a miejsca noclegowe w jedynym ogrzewanym schronisku na górze są już zarezerwowane i raczej nie ma szans na znalezienie ich „z marszu”. Po podliczeniu wszystkich planowanych kosztów dochodzę do wniosku, że jednak wykupię pakiet w agencji turystycznej. Robię wstępną rezerwację na dwa kolejne dni i czekam na lepszą pogodę. Kolejny poranek nie przynosi poprawy, ale wieczór jest już znośny i nagle odzywa się telefon. Agencja informuje, że na następny dzień organizowana jest grupa. Szybkie dopakowanie plecaka i idę spać, aby wypocząć przed porannym wyjazdem (a w głowie znów pojawia się natrętne pytanie o „minimalny poziom sprawności fizycznej”...).

O 6.30 rano mikrobus agencji czekał już przed moim hotelem . Okazuje się, że grupa jest czteroosobowa.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • manowaki / 2006-10-17
    Ciekawe, pełne emocji, jak to zwykle autor potrafi oddać! Wyzwanie niezwykle: spotkać tropikalnego ...bałwana, czy aby się powiodło? Gdyby jeszcze u szczytu pluło lawą uznałbym to za normalne w tym rejonie, ale rękawiczki, ciepłe koce i prawie sople wiszące u dachu schroniska to już nie egzotyka! Na szczycie proponowałbym zatknąć proporczyk z naszą wyborową, a buteleczką natrzeć się przed wejściem pod koc w schronisku... Pozdrawiam Artura i życzę udanej następnej eksploracji.
MalezjaWybierz obszar który Cię interesuje

MalezjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju