Z zamiarem wejścia na Mt. Kinabalu nosiłem się już od dawna. To znaczy może nie od bardzo dawna, ale od momentu, gdy znalazłem informacje w internecie, że wejście jest możliwe nawet dla zasiedziałych przed komputerem okularników - aczkolwiek pożądany jest „minimalny poziom sprawności fizycznej”. Dłuższy czas męczyło mnie, jak należy rozumieć powyższe pojęcie? Czy są to ci, którzy codziennie biegają, czy też tacy, co jeszcze czasem wstają od komputera, aby pójść do lodówki po kolejnego hamburgera?
Chmury nad Mt. Kinabalu
Dabkowski2006-10-17 16:16:20
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.67 z 5.00. 3 głosów oddanych
taka pogoda, to przecież istna tortura), uznaje, że jest to dobry sposób na ogrzanie się. Po pewnym czasie zauważamy kilku kolejnych osobników stosujących takie specyficzne sarongi! Jedzenie nie jest zbyt smaczne, ale najważniejsze, że w dużych ilościach i gorące. Kilka filiżanek herbaty przywraca równowagę fizyczną. Jak nam jednak brakuje odrobiny alkoholu! Niestety, w schronisku mają tylko zimne piwo. Brrr... Ponieważ temperatura w stołówce jest zdecydowanie wyższa niż w pokojach, jeszcze kilka godzin spędzamy przy stole, wymieniając wrażenia ze wspinaczki, pijąc herbatę i grając w karty z trójką Amerykanów. Wiatr wcale nie przycicha. Wyje nieznośnie za oknem, wciskając strumyczki deszczu we wszystkie szpary okienne i drzwiowe. Cała konstrukcja schroniska głośno trzeszczy. W międzyczasie wysuszyły się jednak ubrania i buty i możemy pomyśleć o śnie. Nie ma on być długi, bo pobudka przed drugą częścią wspinaczki zaplanowana jest na 2.00 rano.
Noc nie należy do najspokojniejszych. Wizgi wiatru za oknem, niska temperatura w pokoju (upłynęło trochę czasu nim zaczyna działać grzejnik), nie sprzyjają spaniu. Dodatkowo, każde wyjście do toalety, znajdującej się na końcu długiego, nieogrzewanego korytarza to też przeżycie. Jakby tego było mało, w ramach wietrzenia jest tam otwarte na oścież okno, które nie daje się zamknąć. Tylko niewielka grupka zapaleńców odważa się dokonać wieczornych ablucji.
Pobudka o 2.00! Wstajemy, ale przewodnicy informują, że czekamy z wyjściem. Wiatr przycicha odrobinę i prawie nie pada, tym niemniej jeszcze czekamy. Wyruszamy w kompletnych ciemnościach ok. 3.15. Nie ma dużej mgły, ale czuje sie niesamowite zimno. Są tylko 3º C! Opatuleni w kurtki, rękawice, stanowimy szereg świetlnych punkcików latarek. Idziemy powoli, skalną ścieżką. W międzyczasie znowu zrywa się silny wiatr i wraca ulewa. Po około godzinie dochodzimy
...
Zobacz zdjęcia:
Malezja
Malezja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























manowaki, 2006-10-17 21:41:52