Z zamiarem wejścia na Mt. Kinabalu nosiłem się już od dawna. To znaczy może nie od bardzo dawna, ale od momentu, gdy znalazłem informacje w internecie, że wejście jest możliwe nawet dla zasiedziałych przed komputerem okularników - aczkolwiek pożądany jest „minimalny poziom sprawności fizycznej”. Dłuższy czas męczyło mnie, jak należy rozumieć powyższe pojęcie? Czy są to ci, którzy codziennie biegają, czy też tacy, co jeszcze czasem wstają od komputera, aby pójść do lodówki po kolejnego hamburgera?
Chmury nad Mt. Kinabalu
Dabkowski2006-10-17 16:16:20
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.67 z 5.00. 3 głosów oddanych
wiecej mchów, porostów i wszystko w ciężkiej mgle – chmurze, którą poruszają już wyraźnie wyczuwalne uderzenia silnego wiatru. Mijamy znak z napisem 3,5 km i tu po raz pierwszy pojawia sie myśl, aby zawrócić. Ścieżka wspina się coraz bardziej stromo. Co kilkanaście kroków robimy (głównie ja z Duńczykiem) odpoczynek. Nikt już nie zwraca uwagi na to, aby nie moczyć butów. Woda jest wszędzie, spływa strumyczkami w dół po ścieżce, niesie ze sobą błoto z wyższych partii gór. Coraz częściej spotykamy osoby idące z góry – wszyscy są zziębnięci i całkowicie przemoczeni, w porwanych płaszczach przeciwdeszczowych. Chmury są tak gęste, że robi się ciemno.
Nareszcie osiągamy 4-ty kilometr szlaku. Dłuższa przerwa na przyniesiony ze sobą posiłek. Tym razem wiata nie stanowi już żadnego zabezpieczenia. Las jest coraz niższy i potężny wiatr uderza w nas strugami deszczu. Stoimy ciasną grupką i staramy się tak jeść, aby podmuchy nie wyrwały nam pudełek z jedzeniem. Nikt nie siada - dbamy o to aby nie zniszczyły się nasze poncha. Pomimo zmęczenia szybko wyruszamy w górę. Zawsze to trochę cieplej. Zakładamy także rękawiczki na zgrabiałe ręce. Ścieżka prowadzi skrajem wysokiego urwiska. Całe szczęście, że wichura uderza od strony ściany, przy której posuwa się nasza grupa. Przewodnik z niepokojem spogląda w niebo. Nagle słychać potężny ryk - to wzmaga się wiatr. Zestawienie odgłosu prawie startującego odrzutowca z błyskawicznie przesuwającymi się chmurami i przyginanymi do ziemi zaroślami, przy jednoczesnym braku jakiejkolwiek widoczności jest wręcz niesamowite. Wchodzimy coraz wyżej, a ścieżka, kórą tworzą już wyłącznie różnej wielkości głazy, zamienia się w szumiący wodospad. Momentami idziemy po kostki w wodzie. Nagle wichura przycicha. Robi się bardzo jasno i las na 2-3 minuty rozświetla się ciepłym blaskiem słońca. Niby tak krótko, ale wystarczyło,
...
Zobacz zdjęcia:
Malezja
Malezja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























manowaki, 2006-10-17 21:41:52