Z zamiarem wejścia na Mt. Kinabalu nosiłem się już od dawna. To znaczy może nie od bardzo dawna, ale od momentu, gdy znalazłem informacje w internecie, że wejście jest możliwe nawet dla zasiedziałych przed komputerem okularników - aczkolwiek pożądany jest „minimalny poziom sprawności fizycznej”. Dłuższy czas męczyło mnie, jak należy rozumieć powyższe pojęcie? Czy są to ci, którzy codziennie biegają, czy też tacy, co jeszcze czasem wstają od komputera, aby pójść do lodówki po kolejnego hamburgera?
Chmury nad Mt. Kinabalu
Dabkowski2006-10-17 16:16:20
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.67 z 5.00. 3 głosów oddanych
na szyję, zawierające datę rozpoczęcia wspinaczki, nazwisko, numer grupy i liczbę osób w grupie), podpisujemy oświadczenia, ze zapoznaliśmy się z zasadami poruszania się na szlaku, poznajemy naszego przewodnika i wyruszamy w drogę.
Wejście rozpoczyna się na wysokości 1.866 m.n.p.m. od miejsca zwanego Timpohon Gate. Przed nami 6 kilometrów wspinaczki do schroniska Laban Rata, znajdującego się na wysokości 3.200 m.n.p.m. Jest godzina 10.00. Jeszcze tylko okazujemy swoje zezwolenia ostatniemu strażnikowi przed szlakiem i zgodnie z zaleceniami przewodnika ruszamy powoli. Wiele osób robi błąd narzucając sobie zbyt szybkie tempo marszu na pierwszym kilometrze szlaku. Jest on dość łatwy i to jest zgubne, bo potem staje się pod stromymi podejściami i nie ma siły na wspinaczkę. Idziemy zatem powoli. Dookoła nas gęsta, tropikalna, górska dżungla. Wielkie drzewa porośnięte lianami i pnączami, bananowce, zarośla dzikich imbirowców, kępy bambusów i mnóstwo paprotników, mniejszych i większych, wśród nich olbrzymie, tworzące zagajniki, paprocie drzewiaste. Powietrze jest chłodne, ale jednocześnie bardzo wilgotne. Ścieżka, to rozmiękła po ostatnich deszczach błotnista rynna wypełniona gnijącymi liśćmi. Po drodze mijamy dwa pełnowodne wodospady. Zauważamy pierwszy znak, że pokonaliśmy już pół kilometra szlaku. Jak się potem okazało był to rzeczywiście najłatwiejszy odcinek. Za chwilę ścieżka zaczyna się piąć pod górę. Stopnie to głównie korzenie drzew, kamienie oraz gliniaste uskoki zabezpieczone deskami. Każdy ma inną wysokość. Czasem jest to 10 cm, a czasem 50 cm. Nie ma możliwości utrzymania równego tempa. Po raz pierwszy zaczyna brakować oddechu. Krótka przerwa i dalej w górę. Nasze polsko-duńskie obawy okazują się uzasadnione – Holendrzy wyprzedzają nas o kilkaset metrów, a my ciągniemy się noga za nogą. Duńczyk zastanawia się, co go podkusiło, że za takie tortury
...
Zobacz zdjęcia:
Malezja
Malezja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























manowaki, 2006-10-17 21:41:52