Z zamiarem wejścia na Mt. Kinabalu nosiłem się już od dawna. To znaczy może nie od bardzo dawna, ale od momentu, gdy znalazłem informacje w internecie, że wejście jest możliwe nawet dla zasiedziałych przed komputerem okularników - aczkolwiek pożądany jest „minimalny poziom sprawności fizycznej”. Dłuższy czas męczyło mnie, jak należy rozumieć powyższe pojęcie? Czy są to ci, którzy codziennie biegają, czy też tacy, co jeszcze czasem wstają od komputera, aby pójść do lodówki po kolejnego hamburgera?
Chmury nad Mt. Kinabalu
Dabkowski2006-10-17 16:16:20
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.67 z 5.00. 3 głosów oddanych
Mt. Kinabalu, zostałem uprzedzony, że przewidują kłopoty z wejściem. Dodatkowo okazuje się, że koszt indywidualnego transportu do Parku Narodowego jest dość wysoki, a miejsca noclegowe w jedynym ogrzewanym schronisku na górze są już zarezerwowane i raczej nie ma szans na znalezienie ich „z marszu”. Po podliczeniu wszystkich planowanych kosztów dochodzę do wniosku, że jednak wykupię pakiet w agencji turystycznej. Robię wstępną rezerwację na dwa kolejne dni i czekam na lepszą pogodę. Kolejny poranek nie przynosi poprawy, ale wieczór jest już znośny i nagle odzywa się telefon. Agencja informuje, że na następny dzień organizowana jest grupa. Szybkie dopakowanie plecaka i idę spać, aby wypocząć przed porannym wyjazdem (a w głowie znów pojawia się natrętne pytanie o „minimalny poziom sprawności fizycznej”...).
O 6.30 rano mikrobus agencji czekał już przed moim hotelem . Okazuje się, że grupa jest czteroosobowa. Za chwilę zabieramy jeszcze młodego Duńczyka – studenta, przebywającego na wakacjach i parę Holendrów, którzy od razu się przyznali, że pasjami chodzą po górach. Wszyscy sprawiali bardzo sympatyczne wrażenie, ale ja z Duńczykiem zaczęliśmy się niepokoić, czy nasi profesjonalni holenderscy alpiniści nie zostawią nas przypadkiem daleko z tyłu. Ruszamy w drogę. Po około 30 minutach jazdy, samochód zostawia płaskie wybrzeże Sabahu i zaczyna piąć się krętą drogą w góry. Pomimo, że nadal są chmury i nie widzimy szczytu Kinabalu, jest dość jasno i odkrywają się przed nami widoki na zielone górskie doliny, porośnięte dżunglą. Po godzinie jazdy zatrzymujemy się na krótki postój. Jest już dość zimno jak na tutejsze warunki – temperatura na zewnątrz to 19º C. Zakładamy ciepłe koszule. Jeszcze krótka chwila jazdy i zatrzymujemy się przed biurem dyrekcji Parku Narodowego Kinabalu. Teraz formalności. Dostajemy zezwolenia (plastikowe identyfikatory, zawieszane
...
Zobacz zdjęcia:
Malezja
Malezja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























manowaki, 2006-10-17 21:41:52