• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

autostopem w stronę Marrakechu

matkowski Wyświetlono: 1990 razy 2006-10-08 23:40:55
  Ocena:2.99 (125 głosów)


Transeuropejska podróż przez wrota Afryki do kraju, w którym, jak w tyglu mieszają się kultury
Idea wyprawy zrodziła się już rok wcześniej pośród lodowców Spitsbergenu jako naturalna potrzeba wygrzania naszych kości. Wybór padł na Maroko – kraj tak różnorodny, że każdy z pewnością znajdzie tam coś dla siebie. Przygotowania rozpoczęliśmy na początku 2004 roku. E-mail po sponsoring słał się gęsto. Ostatecznie swoją pomoc oferowała nam firma Interfoto, dbając o zaplecze fotograficzne naszej wyprawy.
Im dalej w las, tym ciemniej – wraz z upływem czasu piętrzyły się organizacyjne trudności. Najpierw postanowiliśmy podzielić się na dwie ekipy: jedni jadą samochodem, drudzy stopem (ze względów finansowych i ideowych;-). Kolejną przeszkodą była wiza. Pracując na wysokościach w Warszawie zarabialiśmy na wyprawę oraz nawiedzaliśmy często marokańską ambasadę. Pierwsza ekipa załatwiła sprawę wiz dość gładko, jednak w dwa tygodnie później zmieniły się przepisy i trzeba było przedstawić bilet na wjazd i wyjazd oraz rezerwację hotelu na cały okres pobytu w Maroku. Dla nas – jadących stopem i śpiących gdzie popadnie obostrzenia takie zamykały (teoretycznie) drogę do Afryki. Niebagatelny był wysiłek włożony przez nas w wykoncypowanie sposobu na przedarcie się przez bramy urzędnicze. Poprzez pisma do Ambasady RP w Maroku, zaświadczenia i pieczątki z uczelni, stanęło w końcu na rozwiązaniu najprostszym, w iście polskim stylu: otóż dokonaliśmy faksem fikcyjnej rezerwacji w hotelu oraz przedstawiliśmy zieloną kartę samochodu, który nawet nie opuścił Polski. Tym sposobem bestia biurokracja była syta i my-owce cali.
W wyprawie udział wzięły 4 osoby, a na podróż przez Europę podzieliliśmy się na „dwójki” aby szybciej znaleźć się na miejscu. Po tygodniu życia w drodze, po pokonaniu 4 tys km przez Czechy, Niemcy, Francję i Hiszpanię stanęliśmy wreszcie na ostatnim stałym lądzie Europy – dojechaliśmy do Tarify. To małe miasteczko jest oazą surferów, kite-sufrerów oraz uciekinierów z Afryki, którzy przepływają cieśninę Gibraltarską.
Znanym prawidłem jest, że dziewczyny mają większe szanse na przejazd autostopem. Tak było i w tym przypadku – dojechaliśmy z Agnieszką o 2 dni wcześniej niż chłopaki, którzy określili swoją drogę jako „ciężka praca”. Natomiast my czekaliśmy na nich biwakując na zmianę nad Oceanem Atlantyckim i Morzem Śródziemnym, a arbuz kupiony w markecie za 2,50 Euro dwukrotnie przewyższył nasze koszty dostania się tutaj.
Z Tarify widać już Brzegi Afryki. Zakup biletów na prom do Tangeru był dla nas chyba największym wydatkiem podczas całej wyprawy. Stopy na afrykańskiej ziemi postawiliśmy po godzinnej podróży szybkim promem. Od razu w nozdrza nasze wdarł się specyficzny zapach charakterystyczny dla Afryki.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Małgorzata / 2009-12-28
    fascynujący opis przygod podroznikow i taki prawdziwy bez sciemy jak mowia mlodzi ludzie . Trzymajcie sie i dalej po przygode
  • Pita4.99 / 2008-05-11
    Bardzo fajnie opisana wyprawa.Zgadzam się z opinią poprzedniego użytkownika.Gdy czytałem tąrelacjęczułem się jak i ja bym w tedy był w Maroku.Gratuluję wyprawy!!!!
  • Ela / 2007-04-10
    Bardzo fajny opis podrozy
    Oddaje atmosfere tego niesamowitego kraju.Za tydzień także wybieram sie do Maroka.Odwiedzę Casablance,Marakesh,Agadir.Juz sie cieszę na mysl co mogę zobaczyć.
MarokoWybierz obszar który Cię interesuje

MarokoChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju