Cień nad Ténéré
Szafir Wyświetlono: 620 razy 2006-10-07 09:09:34![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.22 (108 głosów) |
Sahara Eclipse 2006
To od samego początku miała być wariacka przygoda. Trzy stare Toyoty i Patrol, dwunastu napaleńców z różnych stron świata i siedem dni w jedną stronę tylko po to, aby określonego dnia dotrzeć w konkretne miejsce na pustyni. Ja pojechałem tam dla Sahary i off-roadu, oni – aby zobaczyć zaćmienie słońca.
Wiem, że może nie zabrzmi to zbyt poważnie. Ale kiedy usłyszałem o tej wyprawie po raz pierwszy, nawet nie wiedziałem, gdzie dokładnie leży pustynia Ténéré. W ruch poszły atlasy, przewodniki po Afryce i Internet. Teraz, kiedy już wróciłem z Nigru, myślę sobie, że to była chyba najwspanialsza z moich podróży.
Pomarańczowy świat
Choć trudno w to uwierzyć, na Saharze było kiedyś zielono. Płynęły rzeki, żyły zwierzęta, pod drzewami był cień. Tego dnia dotarłem w miejsce, gdzie około sześć tysięcy lat wcześniej siedziała jakaś wrażliwa dusza. Na czarnej skale wydrapała to, co zapewne miała przed oczami. A co widziała? Rozciągającą się u podnóża skał sawannę. Przede wszystkim żyrafy. Ich długie szyje, ogonki i łatki. Widziała też słonie, bawoły i duże ptaszyska, pewnie strusie. Głazy tylko na powierzchni są czarne. Pod twardą skorupą są pomarańczowe. Żyrafy i słonie widać więc jak na dłoni. Kontrastują. Pomarańczowy jest też bożek, którego wizerunek zdobi jedną ze skał. Wygląda jak przybysz z innej planety. A może rzeczywiście był z innego świata? Dzisiaj nie ma tu już ani żyraf, ani słoni. Nie ma także ludzi, którzy je tu kiedyś widywali. Może są gdzieś jeszcze bożki, które im sprzyjały. Ale na pewno nie ma cienia, w który uciekali przed słońcem. Teraz jest tu Sahara. Udało jej się przegonić ludzi, zwierzęta i cień. Zieleń ustąpiła odcieniom pomarańczy. Życie zastąpił żar pustyni.
A jeszcze wczoraj myślałem, że kolor piasku zawsze zależy od proporcji jasnych i ciemnych ziarenek w jednostce miary. Tu, gdzie teraz jestem, teoria ta padła całkowicie. Piasek jest totalnie pomarańczowy. Wszystkie ziarenka identyczne, dziewicze, tego samego koloru. A na dodatek usypane piętrami pomiędzy dwoma łańcuchami skał. Środkiem biegnie płaska dolina. Nie jest szersza niż na kilometr. Wije się niczym wielkie koryto górskiego potoku. Wszystkie nisze zasypane tym pomarańczowym piaskiem, który nawiały tu wiatry. No i w tym wszystkim gigantyczna wydma między skalnymi graniami. Wygląda jak taras. Nie było łatwo na nią wjechać. Ale udało się tuż przed zachodem słońca, kiedy powrócił trzeci wymiar. Wdrapałem się na pobliską czubę. Nasze auta wyglądają stąd jak cztery żelaźniaki ustawione gdzieś na krawędzi wielkiej piaskownicy. Bajka, przeszło mi przez myśl. Taki pomarańczowy świat.
Znaki na pustyni
Od kilku godzin jedziemy gołą pustynią. Błędnik momentami głupieje na całego.
| Oceń relację |


























Fascynujące. Zaćmienie słońca na Saharze to niesamowita sprawa. Szkoda, że za naszego życia już tego nie zobaczymy...
Porywająca narracja, dynamiczna a zarazem refleksyjna,odkrywająca duże pokłady emocji narratora i przez to bardzo inspirująca.Grtulacje!